marca 17, 2014

"Agents of S.H.I.E.L.D." ("Agenci T.A.R.C.Z.Y.")

O czym to jest: Tajni agenci tropią ludzi z supermocami.

agenci shield tarczy serial recenzja marvel

Recenzja serialu:

Z marketingowego punktu widzenia "Agents of S.H.I.E.L.D." byli skazani na sukces. Należąca do Disney'a kinowa franczyza "Marvel Cinematic Universe" skupia w sobie garść jednych z najpopularniejszych superbohaterów, których przygody rozrosły się na wiele połączonych ze sobą filmów. Aby podtrzymać dalsze zainteresowanie uniwersum, odpalono serial o agentach tytułowej organizacji ds. superbohaterów, wypełniający nam czas między kolejnymi kinowymi premierami. Teoretycznie świetny pomysł, zwłaszcza że twórcą serialu uczyniono króla nerdów, Jossa Whedona. Mało tego - serial de facto odpalił drugie, tym razem telewizyjne uniwersum "Marvela" (połączone z filmami kinowymi na tej zasadzie, że wydarzenia w filmach wpływają na te w serialu, ale nie na odwrót). I wszystko byłoby jak w bajce, no ale...

Od czego tu zacząć? Dałem temu serialowi naprawdę duży kredyt zaufania, zwłaszcza że wkręciłem się w przygody marvelowych superbohaterów (poszczególne filmy może i bywają słabe, ale jako jedna saga stanowią coś interesującego). Niestety ilość głupot fabularnych, nielogiczności, uproszczeń i traktowania widza jak idioty osiągnęły taki poziom, że po kilkunastu odcinkach pierwszego sezonu powiedziałem D.O.Ś.Ć. Rzadko się zdarza, bym rzucał serial w połowie sezonu, ale jak słowo daję, nie mogłem dłużej. Bezbarwność i sztuczność postaci, wyciąganie najprostszych rozwiązań z kapelusza, zwroty akcji rodem z wypracowania z klasy podstawowej, a także nieudolne parodiowanie współczesnego kina przekroczyły granicę śmieszności. Bo jak inaczej opisać agenta Coulsona, który (w towarzystwie drużyny zakutej w kombinezony bojowe) w samym garniturze, niczym James Bond, desantuje się na plaży do tajnego ataku na bazę wroga? Albo sytuację, w której nasz team bohaterów - łamiąc jawne rozkazy - wpada do placówki swojej własnej organizacji, zabija dwóch agentów (!), wysadza bazę w powietrze i nikt nie ma z tym żadnego problemu? Nic nie stanowi usprawiedliwienia, by dalej znosić traktowanie widza jak przedszkolaka - nawet epatująca nastoletnim seksapilem hakerka Skye, czy też uroczy duet rakietowych naukowców Fitz-Simmons. Szkoda mi czasu na takie bzdury, zatem pasuję.

Jeśli zaś nie znacie kinowego "Marvel Cinematic Universe", nawet nie próbujcie podchodzić do tego serialu. Połowy wątków nie zrozumie nawet najbardziej zatwardziały fan, co tym bardziej świadczy o marnej jakości. Joss Whedon zarabia sporego minusa, a telewizyjne uniwersum Marvela zaczyna być równie smakowite, jak wczorajszy cheeseburger z McDonalds'a.

Wniosek: Nuda, strata czasu.


<<< Sprawdź kolejność oglądania seriali Marvela! >>>


4 komentarze:

  1. Nic w tym serialu mocniej nie przywaliło mi w twarz jak gra aktorska wszystkich aktorów... no może za wyjątkiem panienki od informatyki. Byłam pewna, że gorzej od Arrow czy też nowego wydania Pięknej i Bestii, nie może wypaść nic. Myliłam się, o jej, jak ja się myliłam. Nie dość, że okazało się, że wszyscy są beznadziejnie odegrani, to jeszcze pod względem fabuły ten serial leży i robi koszmarne: kwiiiiii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A starczyło rozwinąć dobre elementy, bo trochę ich było. Zamiast tego mam wrażenie, że wszyscy przy produkcji serialu szli tu na łatwiznę - i aktorzy, i scenarzyści, bo w końcu "ciemny lud" i tak to kupi, więc po się wysilać...

      Usuń
  2. Oglądam cały czas, bo będę to musiałą zrecenzować, no i chcę po prostu zobaczyć, co wymyślą. Jak hejtować, to warto mieć argumenty. Przyznam, że większośc odcinków jest strasznie naiwna i niespecjalna, choć nadal uważam, ze lepsze toto niż Arrow (ale już tylko ciut). Tak naprawdę fani uniwersum Marvela mogą obejrzeć tylko odcinek 15 - dzieje się kilka ciekawych rzeczy, w które zaangażowany jest Asgard, a końcówka jest niezwykle intrygująca, biorąc pod uwagę zakończenie "Mrocznego świata". Ponadto, na początku odcinka jest pokazane, co wskrzesiło Coulsona, co też wreszcie stało się ciut intrygujące, bo do tej pory był zawód za zawodem. Tak więc obejrzyjcie sobie 15-ty odcinek i stykniexD. Reszta po pewnym czasie rzeczywiście może zmęczyć mniej cierpliwe osobniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie ten 15-sty odcinek bardzo rozczarował - fakt, Asgard/Krypton nigdy mnie jakoś specjalnie nie kręcił, ale tym razem wyjątkowo drewniana gra pani Brunety i pani Rudej, plus kuriozalny pancerzyk tej pierwszej i odkrywczy motyw "uwodzenia mężczyzn" był dla mnie tak wtórny, że wymiękłem. A co do rozwiązania zagadki T.A.H.I.T.I. to być może jest tu jakieś nawiązanie do komiksów, ale ja go nie znam, więc to odkrycie ani mnie ziębi, ani grzeje, a co za tym idzie wzrasta mój chłód emocjonalny do całej produkcji ;)

      Usuń

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger