Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zestawienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zestawienia. Pokaż wszystkie posty
Top 7 filmów na Wielkanoc

Top 7 filmów na Wielkanoc

Tegoroczna Wielkanoc jest inna niż wszystkie w naszej pamięci. Taka pandemia jak obecnie zdarza się raz na 100 lat i nikt z żyjących nie pamięta już raczej Wielkanocy roku 1920 w realiach grypy hiszpanki (a przynajmniej nie pamięta wyraźnie). Skoro zatem siedzimy uwięzieni w domach, nie mogąc iść na spacer czy na rodzinny obiad, pozostaje nam zwrócić się w stronę telewizora! A tam czekają bardzo interesujące pozycje, w dość oryginalny sposób prezentujące historię Jezusa i zmartwychwstania. 

Przedstawiam Wam 7 pozycji, które moim zdaniem są najlepszym wyborem do spędzenia wielkanocnego czasu przed ekranem. 

ostatnie kuszenie chrystusa scorsese defoe

1. "The Last Temptation of Christ" ("Ostatnie Kuszenie Chrystusa")


To mój absolutny top topów, drugi w kolejności najlepszy film jaki widziałem w życiu. Dzieło Martina Scorsesego z roku 1988, do dziś objęte jest zakazem wyświetlania w kilku krajach. Od momentu premiery budziło wielkie kontrowersje, spowodowało też jeden zamach terrorystyczny! To niezwykła opowieść o ludzkiej stronie osobowości Jezusa. Zagrał go Willem Defoe, co już daje Wam pewien obraz - jego Jezus jest brzydki, pełen wad i wątpliwości. Wcale nieśpieszno mu do śmierci na krzyżu, i gdy anioł daje mu szansę na ocalenie życia, by mógł przeżyć je jak zwykły śmiertelnik, wzbudza w nim poważną pokusę... Nie zdradzę Wam więcej, ale gwarantuję, że film wywiera na widzu piorunujące wrażenie. Zwłaszcza w połączeniu z wybitną ścieżką dźwiękową Petera Gabriela!

jesus christ superstar film 1973 musical

2. "Jesus Christ Superstar"


To również nowatorskie podejście do historii Ewangelii, które rozpoczęło swoje życie jako musical na Broadwayu w 1971 roku. Niedługo później, bo w roku 1973 nakręcono film - również musical w rewelacyjnym, hipisowskim klimacie disco lat 70. Warstwa muzyczna wpada w ucho (główny motyw nie wychodzi z głowy widza), równie intrygująca jest choreografia i kostiumy, które są miksem historycznego podejścia do tematu oraz mody lat 70. To dalej ta sama opowieść o Jezusie jaką znacie, tyle że w formie, jakiej nie widziano nigdy wcześniej ani później.

pasja film mel gibson monica belucci

3. "The Passion of the Christ" ("Pasja")


Nie mogło w tym zestawieniu zabraknąć filmu Mela Gibsona. Jeśli szukacie najbardziej "czystego" filmu o Jezusie, który bez żadnych udziwnień ekranizuje Ewangelię strona po stronie, to dobrze trafiliście. Gibson - głęboko wierzący katolik - podszedł do Biblii jak do źródła historycznego, kręcąc swoją opowieść zgodnie z realiami epoki. Kostiumy, scenografia etc. - wszystko to stoi na najwyższym poziomie. Na specjalne uznanie zasługuje warstwa językowa, jest to bowiem chyba jedyny film o Jezusie, w którym Mesjasz mówi po aramejsku, tak jak ówczesna ludność Judei! I choć w niektórych momentach wrodzony sadyzm Gibsona pokierował go za daleko (zwłaszcza w naturalistycznej scenie biczowania), to warto sięgnąć do tego filmu. 

zmartwychwstały film 2016 ralph fiennes

4. "Risen" ("Zmartwychwstały")


Pozostajemy w nurcie "historycznym" opowieści o Jezusie, w który wpisuje się też film "Risen" z 2016 roku z Ralphem Fiennesem w roli głównej. To historia rzymskiego centuriona, który rozpoczyna śledztwo po tym, jak ciało Jezusa znika z grobu. To bardzo interesujące zobaczyć tą opowieść z rzymskiego punktu widzenia. Nasz bohater rozwiązuje zagadkę krok za krokiem, by na końcu przekonać się, że musi przewartościować wszystko w co wierzył i co czynił dotychczas w swoim życiu. Intrygujące.

mistrz i małgorzata serial 2005 michaił bułhakow

5. "The Master and Margarita" ("Mistrz i Małgorzata")


Jeśli nie czytaliście nigdy wybitnej (!) powieści Michaiła Bułhakowa, natychmiast to nadróbcie! Nie sposób właściwie opisać w zaledwie paru słowach czystego geniuszu literackiej opowieści, w której historia ukrzyżowania Jezusa (tu zwanego Jeszuą Ha-Nocri), miesza się z metafizycznymi wydarzeniami w Moskwie lat 30. XX wieku. Wiele było ekranizacji tej książki, a moim zdaniem najlepszą z nich jest rosyjski, 10-odcinkowy miniserial z 2005 roku. Powiem tyle: nie można nie znać tej opowieści! Jeśli więc nie czytaliście powieści, albo czytaliście ją dawno, zróbcie sobie prezent i sięgnijcie do tego miniserialu. Nie pożałujecie!


6. "I'm Not Jesus Mommy"


Zbliżamy się już do końca zestawienia, więc czas na coś nieco z innej beczki. Akcja filmu dzieje się w czasach współczesnych, gdzie pewna kobieta ma problem z zajściem w ciążę. W końcu udaje jej się urodzić syna dzięki pomocy techniki klonowania. Jednak wraz z przyjściem dziecka na świat, zaczynają dziać się dziwne, apokaliptyczne rzeczy. Okazuje się, że DNA użyte do sklonowania chłopca zostało wzięte... z Całunu Turyńskiego. Jeśli orientujecie się nieco w historii Biblii, a zwłaszcza w Apokalipsie wg. Św. Jana, to wiecie co rzekomo wydarzy się, gdy Jezus powtórnie pojawi się na Ziemi. Niespodzianka!

behold the man książka michael moorcock nebula

7. "Behold the Man" 


I na koniec słowo o filmie, który... nigdy nie powstał. A powinien! W 1969 roku brytyjski pisarz SF Michael Moorcock napisał powieść zatytułowaną "Behold the Man". Dostał za nią nagrodę Nebula, drugą najważniejszą literacką nagrodę dla powieści science fiction (jeśli nagroda Hugo jest Oscarem, to Nebula jest Złotym Globem). W tej historii podróżnik w czasie ląduje w Judei na początku naszej ery, by być świadkiem historii życia i zmartwychwstania Jezusa. Niestety okazuje się, że nic nie wygląda tak jak powinno. Jezus owszem, istnieje, ale jest upośledzony umysłowo i absolutnie nie nadaje się do przeznaczonej mu roli. Podróżnik orientuje się szybko, by historia potoczyła się tak jak powinna, on sam musi wejść w buty Jezusa... Brzmi ciekawie? No pewnie! Strasznie żałuję, że jak do tej pory nikt nie zekranizował tej powieści. Podejrzewam, że ze strachu przed kontrowersjami - chrześcijańscy fanatycy nie wybaczyliby takiego "bluźnierstwa". Miejmy jednak nadzieję, że kiedyś znajdzie się ktoś odważny. Tymczasem odsyłam Was do książki, która została wydana w Polsce pod tytułem "I ujrzeli człowieka" w roku 1992. Możecie ją kupić (oczywiście używaną) na Allegro.

żywot briana monty python


P.S. No dobra, trochę oszukałem z tą ostatnią pozycją prezentując Wam książkę a nie film, więc już się poprawiam - przypominam bowiem o takich dziele jak "Life of Brian" ("Żywot Briana")! To obrazoburczy i piekielnie śmieszny film autorstwa grupy Monty Pythona, gdzie obśmiano chyba każdy aspekt związany z fanatyzmem, religijnym zaślepieniem, nacjonalizmem i zwykłą ludzką głupotą. Uwielbiam!!! Always look on the bright side of life...


Karol "Wedge" Dobosz
Kwarantanna nie będzie trwała wiecznie. Jaki będzie świat "po"?

Kwarantanna nie będzie trwała wiecznie. Jaki będzie świat "po"?

Świat zmienia się na naszych oczach.

Jeszcze niedawno wstawali co rano niewyspani i szli (mniej lub bardziej chętnie) do pracy. Do sklepu po chleb żytni i ser żółty, na kawę z sojowym mlekiem do sieciówki, do parku po drugiej stronie ulicy. Planowali wakacje za granicą, zakup nowych butów, wizytę u fryzjera i rozpoczęcie regularnego biegania. Nagle z dnia na dzień zaczęli tracić możliwość robienia drobnych, rutynowych czynności. Przestali spotykać się ze znajomymi, chodzić z dziećmi na plac zabaw. Nie musieli już jechać do pracy na drugi koniec miasta żeby generować nowe foldery na firmowym komputerze, nie mogli swobodnie wyjść na rodzinny spacer z psem jak co sobotę. Zamknęli się w domach. Sfrustrowani, zmęczeni, głodni informacji, zależni od sąsiadów i obcych ludzi. Niektórzy otworzyli serca, inni zasunęli szczelnie rolety w oknach. Świat stał się bardziej milczący, zamarł w oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków. Co przyniesie jutro? 
Brzmi jak wstęp do jakiegoś filmu?
No właśnie...

anihilacja film netflix natalie portman alex garland

To nie był film


Wyobraźnia podsuwa nam różne scenariusze. Większość wyeksploatowało kino. Może za kilka tygodni wrócimy po prostu do życia, nieco poturbowani, odrobinę zmartwieni, ale z nadzieją zaczniemy przywracać wszystko do dawnego stanu. A może nie? Zanim to nastąpi, trochę jeszcze posiedzimy w domu. To idealna okazja żeby przypomnieć sobie jakie losy ludzkości wróżyli twórcy filmowi. Oto totalnie subiektywny i abstrakcyjny wybór możliwych scenariuszy. Dla każdego coś nieoczekiwanego!

Wątek ekologiczny


Jeszcze kilka tygodni temu głośno było o globalnym ociepleniu i dewastacji środowiska naturalnego. W wyniku wybuchu epidemii koronawirusa na chwilę zapomniano o temacie. Natura nie zapomniała. Pojawiają się doniesienia o pozytywnym wpływie izolacji ludzkiej na środowisko naturalne. Przyroda się odradza, powietrze jest mniej zanieczyszczone. Ekolodzy się cieszą. Ciekawe jak bardzo cieszyliby się gdyby natura naprawdę wzięła sprawy w swoje ręce? Co by było gdyby inny gatunek zdominował świat? Wyobraźcie sobie, że idziecie w poniedziałek do Biedronki, a tam nie ma bananów*. I już nigdy nie będzie! Za to po sąsiedzku wprowadzają się do pobliskiego lasu małpy. Skrzykujecie sąsiadów, ubieracie jednorazowe rękawiczki oraz maseczki uszyte przez żonę Marka spod trójki i szturmem wpadacie do zagajnika (na polowanie można, więc mandatu nie będzie) i z zachowaniem 2 metrów odstępu atakujecie obozowisko małp. Niektórzy ślizgają się teatralnie na skórkach od bananów, sprytniejsi zarzucają sznury na pranie teściowej na gałęzie, aby niczym Tarzan na lianach szybować wśród wierzchołków drzew. Kilku strategicznie zawraca do domu. Reszta znika w leśnym gąszczu bez śladu. Małpy powoli przejmują kolejne terytoria i władzę nad światem. To już nie jest miejsce dla ludzi to planeta małp. A wszystko ponoć zaczęło się w pewnym laboratorium... 
Pełne case study znajdziecie tutaj: "Geneza", "Ewolucja", "Wojna".

planeta małp planet apes war serkies dawn rise geneza ewolucja dvd trilogy

Albo inaczej. Banany nigdzie nie znikają. Może dziwnie wyglądają w kolorze niebieskim, mruczące jak kot sąsiadki, ale wciąż smakują tak samo. Po wielu tygodniach wszyscy wychodzimy (a raczej wybiegamy) na świat. Wprawdzie zapamiętaliśmy go trochę inaczej, ale nikt nie wpada w panikę. W końcu długo nas nie było na zewnątrz, a pamięć bywa zawodna, więc wszyscy zgodnie ignorują wiewiórki o ludzkich dłoniach, drzewa w kształcie ludzi i psa sąsiadów, który oszczekuje wszystkich trzynastozgłoskowcem z "Pana Tadeusza". Czy jest się czego bać? Stało się to czego wszyscy podskórnie się spodziewali. Świat uległ zmianie. Czy zmierza do "Anihilacji"?

anihilacja natalie portam alex garland netlix film

Wątek społeczno-kulturalny


A może wcale nie wychodzimy. Jeszcze długo. Nigdzie. Kwarantanna przeciąga się i zaostrza. Ludzie zostają nagle uwięzieni w przypadkowych miejscach. Wyobraź sobie, że jedziesz spokojnie po banany do Lidla (słyszałeś już od siostry sąsiadki kuzyna z ministerstwa, że w Biedronce nie ma) i nagle widzisz oślepiające światło, słyszysz huk, a potem jest już tylko ciemność. Gdy otwierasz oczy odkrywasz, że znajdujesz się w jakimś bunkrze z obcymi ludźmi. Nowi współlokatorzy wydają się całkiem przyjaźni, wydzielają wprawdzie brzoskwinie z puszki i zabraniają podejść do drzwi, ale początkowo nawet ci to nie przeszkadza. W końcu mają planszówki. Ile wytrzymasz nie wiedząc co się dzieje na zewnątrz? I kwestia zasadnicza: pod jakim adresem listonosz ma zostawić awizo na wypadek wyborów? Czy będzie to "10 Cloverfield Lane"?

cloverfield lane 10 john goodman Mary Elizabeth Winstead jj abrams film

No dobra. W końcu podchodzisz do tych drzwi, bo brzoskwinie się skończyły i naprawdę doskwiera ci brak zasuwy w łazience. I odkrywasz, że katastrofa klimatyczna stała się faktem. Połowa świata znalazła się pod lodem, pogrzebało Wieżę Eiffla i Statuę Wolności. Polski nie ma na mapie. Tylko z satelity widać jak czyste powietrze się przez to zrobiło. Zapominasz o bananach, ale przypominasz sobie, że masz książki do oddania do biblioteki (przez całą kwarantannę były przecież zamknięte). I naprawdę chętnie byś się do niej udał, ale nagle Meksyk zamknął granice z USA. Wyruszasz jutro czy "Pojutrze"?

pojutrze ronald emmerich dennis quaid jake gyllenhaal ian holm efekt cieplarniany zlodowacenie

Wątek towarzysko-biznesowy


To jednak Twój szczęśliwy dzień! Udaje ci się wskoczyć do pociągu, który mknie przez świat skuty lodem. W środku jest nawet przyjemnie, chociaż powoli zaczynasz się zastanawiać kiedy skończy się płyn do dezynfekcji, o który musiałeś stoczyć walkę na stacji benzynowej z kierowcą czerwonego opla. Wprawdzie niektórzy współpasażerowie wyglądają jakby im "peron odjechał", ale przecież nie będziecie jechać tym transportem nie wiadomo jak długo. Ile godzin/dni/lat może trwać taka podróż "Snowpiercerem" z Kapitanem Ameryką na pokładzie?

Arka przyszłości tilda swinton chris evans ewen bremner john hurt ed harris

Może do czasu aż skończy się paliwo? Wszędzie i wszystkim? A co jeśli zaleje nas ostatecznie fala upałów, która wysuszy planetę na wiór? Rządy upadną, kapitalizm runie, państwa przestaną istnieć, a banany na zawsze znikną z powierzchni Ziemi. Nie będzie Lidla, nie będzie Biedronki, tylko wszechobecne warsztaty samochodowe pana Zenka. Przynajmniej moda będzie bardziej stylowa niż piżama w króliki i sprany szlafrok w kolorze zimnej latte bez guzika. A to wszystko z kolekcji haute couture domu mody "Mad Max".

na drodze gniewu fury road tom hardy charlize theron

I co? Zrobiło się gorąco? Którą wizję wybierasz? Żadną z powyższych? Nie szkodzi, mamy jeszcze sporo inspiracji na wizje świata po apokalipsie TUTAJ. Rozgość się, w końcu nigdzie się póki co nie wybieramy....

...na szczęście!


*Nie znoszę bananów



Izabela "Taraissu" Rutkowska-Dobosz
Co w kinach w Polsce w 2020 roku?

Co w kinach w Polsce w 2020 roku?

Dla kinematografii nadszedł ciężki czas - ze względu na pandemię koronawirusa na całym świecie doszło do niespotykanego wcześniej zawieszenia prac kin. Wstrzymano również prace na planach wielu filmów i seriali. Dlatego też miejcie na uwadze, że poniższe daty premier w Polsce mogą ulec zmianie - dotyczy to zwłaszcza najbliższych produkcji. Niemniej, zakładając optymistyczny scenariusz zwycięstwa nad pandemią, filmowy rok 2020 podobnie jak ubiegłe lata będzie nas rozpieszczał! Przygotowaliśmy dla Was listę naszym zdaniem najlepszych rozrywkowych pozycji na 2020 rok, które pojawią się w polskich kinach. Przed Wami dziesiątka najgorętszych pozycji 2020! 


1. „Mulan” – data premiery 27.03.2020 


Disney kontynuuje swój triumfalny marsz, kręcąc na nowo swoje największe animowane hity – tyle że w wersji fabularnej. W tym roku na tapetę trafia „Mulan”, historia o antycznej chińskiej wojowniczce, która rusza na front w męskim przebraniu. Na pewno będzie spektakularnie i widowiskowo – pytanie czy nie nudno? Na plus liczy się pełna azjatycka obsada widowiska (mistrza Mulan zagra sam Donnie Yen!), choć film będzie oczywiście anglojęzyczny. Czekamy! 

2. „The New Mutants” („Nowi Mutanci”) – data premiery 3.04.2020 


Mutanci z uniwersum „X-Menów” wracają z epilogiem w postaci wielokrotnie przekładanego i przerabianego horroru „The New Mutants”. Nie spodziewajcie się jednak zobaczyć znanych z serii głównych postaci (no chyba że gdzieś w małym cameo). Tym razem grupa nastolatków z supermocami zostaje zamknięta w szpitalu, skąd będą musieli się wydostać – lub zginąć. W rolach głównych wschodzące gwiazdy młodego pokolenia: Maisie Williams („Gra o Tron”), Anya Taylor-Joy („Glass”) oraz Charlie Heaton („Stranger Things”). Wszystko wskazuje na to, że to ostatnia okazja by zobaczyć taką wersję mutantów na ekranie (przynajmniej dopóki nie powrócą kiedyś w „Marvel Cinematic Universe”). Ale nigdy nie mówimy nigdy, wszak w Hollywood wszystko jest możliwe! 

3. „Black Widow” („Czarna Wdowa”) – data premiery 1.05.2020 


Nareszcie! Po latach oczekiwań postać Czarnej Wdowy (Scarlett Johansson) doczekała się solowego filmu w ramach „Marvel Cinematic Universe”! Producenci długo nie chcieli uwierzyć, że kobieta-superbohater może zapewnić im wystarczającą liczbę widzów. Dopiero „Captain Marvel” pokazała, jak bardzo byli w błędzie! A ten film należał się Scarlett Johansson jak mało komu – ponad 10 lat obecności w uniwersum przy nieustającej popularności wśród widzów powinno jednak coś znaczyć. Osobiście liczę na domknięcie sporej liczby wątków – kto wie, może nawet słynnej misji w Budapeszcie? 

4. „Wonder Woman 1984” – data premiery 5.06.2020 


Długo czekaliśmy na sequel przygód Gal Gadot w roli Wonder Woman! Pierwsza „Wonder Woman” szturmem podbiła serca i portfele widzów, prezentując nowe oblicze znanej od dekad komiksowej superbohaterki. I to jeszcze w nieogranych realiach I wojny światowej! Sequel przeniesie nas do lat 80., gdzie Wonder Woman będzie musiała się zmierzyć z Pedro Pascalem. O fabule nie wiemy w zasadzie nic więcej, ale to nie szkodzi – trailer tej produkcji to jeden z najlepszych jakie widziałem w ostatnim czasie (ta muzyka!). Czekamy i to bardzo! 

5. „Ghostbusters: Afterlife” („Pogromcy Duchów: Dziedzictwo”) – data premiery 10.07.2020 


Pierwsze podejście do wskrzeszenia franczyzy „Pogromców Duchów” – czyli „Ghostbusters” z 2016 roku z żeńską ekipą w roli głównej spotkało się, delikatnie mówiąc, z umiarkowanym przyjęciem widzów. Moja opinia jest taka, że wyszedł z tego całkiem niezły film nie licząc momentów, w których był tragiczny. Jednak producenci nie złożyli broni, i po błyskawicznej eksmisji tej produkcji na śmietnik kinematografii postanowili spróbować raz jeszcze i stworzyć pełnoprawną trzecią część oryginalnego cyklu. Wszyscy starzy aktorzy na pewno nie powrócą (choćby dlatego, że jeden z nich nie żyje, a drugi od dawna nie występuje publicznie), ale pozostali zapewne zaliczą małe cameo. Zastąpi ich za to młoda ekipa pod przywództwem gwiazdy „Stranger Things”, Finna Wolfharda. Pytanie tylko z jakim efektem? 

6. „Tenet” – data premiery 17.07.2020 


O tym filmie nie wiemy prawie nic, ale to co wiadomo i tak nastraja nas pozytywnie. Po pierwsze: reżyseruje Christopher Nolan, aktualnie chyba najbardziej wzięty i kasowy reżyser Hollywood. Po drugie: trailer wskazuje na zabawę upływem czasu i epickie sekwencje na miarę „Incepcji”. Po trzecie, w obsadzie m.in. Robert Pattison, Michael Caine i Elizabeth Debicki. Czekam niecierpliwie na kolejną oryginalną wizję świata wg Nolana – na pewno nie da się obok niej przejść obojętnie. 

7. „Top Gun: Maverick” – data premiery 17.07.2020 


Tego sequela nikt się nie spodziewał. Nie wiem nawet, czy ktokolwiek go potrzebuje. Ale jednego jestem pewien – Tom Cruise nie kręci złych filmów! Zatem jeśli po paru dekadach postanowił powrócić do roli narwanego pilota myśliwca US Navy, musi być ku temu jakiś powód. Obsada wygląda imponująco (wraca Val Kilmer!), podobnie jak zdjęcia i sekwencje lotów myśliwców. Wierzę w Toma Cruise’a i w to, że i tym razem mnie nie zawiedzie! 

8. „No Time to Die” („Nie Czas Umierać”) – data premiery 12.11.2020 


James Bond powraca. Po raz piąty (ponoć ostatni) z twarzą Daniela Craiga. Oryginalna premiera była planowana na kwiecień, jednak ze względu na epidemię koronawirusa przesunięto ją na listopad. Zapowiadany film ma być epilogiem dotychczasowych przygód Bonda i wielką kulminacją dokonań Agenta 007 rozpoczętych w „Casino Royale”. Będą pościgi, będą gadżety, będą piękne kobiety (Ana de Armas!), a także szokujące odkrycia i zwroty akcji. Pozostaje tylko pożałować, że czarnego charakteru nie zagra jednak Tomasz Kot (choć Rami Malek to też zacny wybór). A my jako widzowie powoli możemy zastanawiać się nad nową twarzą Jamesa Bonda. Może ktoś o innej karnacji? Albo kobieta?

9. „Godzilla vs. Kong” – data premiery 20.11.2020 


To z mojej strony ostatni kredyt zaufania, jaki daję franczyzie „MonsterVerse”. Wśród trzech dotychczasowych produkcji jedna była świetna, jedna tragiczna i jedna przeciętna. Tym razem najsłynniejsza przerośnięta jaszczurka świata zmierzy się z najsłynniejszym gigantycznym gorylem. Brzmi absurdalnie, ale z drugiej strony – na tym polega gatunek filmów o kaiju, więc nie ma co się obrażać. W jednej z ról wiodących kolejna w tym zestawieniu gwiazda „Stranger Things”, Millie Bobby Brown. A ja mam tylko jedno pytanie: czy w końcu w tym uniwersum ktoś porządnie podepcze Tokio? 

10. „Dune” („Diuna”) – data premiery 18.12.2020 


I na sam koniec mój absolutny numer jeden nie tylko roku 2020, ale i całej dekady. Czekam na ten film bardziej niż na jakiekolwiek „Gwiezdne Wojny” czy inną ukochaną franczyzę. Cykl książek „Diuna” to opus magnum Franka Herberta, dzieło science fiction na miarę „Władcy Pierścieni” Tolkiena, niewyobrażalnie wręcz głębokie, bogate w wątki i dokładnie przemyślane w kulturowo-religijnych aspektach. Dotychczas otrzymaliśmy dwie próby ekranizacji – słynną „Diunę” Davida Lyncha (artystycznie wartościową, ale z dość luźnym związkiem z książką), oraz telewizyjną „Diunę” i kontynuujący ją miniserial „Dzieci Diuny” Johna Harrisona. Tym razem jednak współczesna kinematografia wytacza najcięższe działa! Za reżyserię nowej wersji odpowiada Dennis Villeneuve, którego dokonania mówią same za siebie („Sicario”, „Arrival”, „Blade Runner 2049”). A obsada… o mamo! Timothée Chalamet, Rebecca Ferguson, Oscar Isaac, Josh Brolin, Stellan Skarsgård, Dave Bautista, Zendaya, Jason Momoa, Javier Bardem... Wymieniać i wymieniać! Zapłacę każde pieniądze za ten film i prywatnie marzę, by był to początek wielkiego uniwersum. Pierwsze przecieki mówią, że powstało coś, co będzie dla współczesnej popkultury nowymi „Gwiezdnymi Wojnami”. Oby!!!
Produkcje filmowe na upały - weź to na chłodno!

Produkcje filmowe na upały - weź to na chłodno!

Gdy żar leje się z nieba każdy szuka ochłody (poza naszym kotem, który idzie się dogrzać na parapet). Zimne napoje, lody, zacienione miejsca, piwnice, schrony atomowe - wszyscy marzą tylko o tym by wleźć pod jakiś kamień i przeczekać najgorsze. Tylko co wtedy robić?

Znacie filmy które kojarzą się Wam z konkretnymi zapachami albo smakami? Mi dla przykładu początek "Imperium Kontratakuje" pachnie kurczakiem z rożna. Pojawia się planeta Hoth i pyk, czuję jak ślinianki zaczynają pracę na myśl o krupiącej skórce i soczystym białym mięsie. Znacie to? Albo przy takim "Harrym Potterze" w scenach około-świątecznych myślę zawsze o lukrowanych piernikach, a przy "Amelii" o sałatce z pomidorów i ogórków, koniecznie z odrobiną siekanej cebulki. Niektóre filmy kojarzą mi się z konkretnymi osobami lub kolorami, ale jest też grupa filmów, przy których robi mi się gorąco lub wręcz przeciwnie mam ciarki na plecach. Dlatego właśnie co roku w trakcie największych wakacyjnych upałów oglądam produkcje, od których robi się zimno. W zasadzie jest kilka tytułów, które chłodzą skuteczniej (i taniej) niż klimatyzacja. Oto subiektywny ranking ośmiu, a w zasadzie dziewięciu tytułów idealnych na upały, o różnym stopniu chłodzenia. Zestawienie otwiera drobny śnieżek na dalekiej północy…


8. Gra o Tron – sezon 7 

Cały serial w zasadzie można sprowadzić do sformułowania Winter is coming. Widzowie od pierwszego odcinka zmuszeni są śledzić losy umierających, pijących, walczących, oddających się lubieżnym pasjom, knujących, kradnących i okradanych, podpalanych, zarzynanych, krwawiących, jęczących, uciekających, zdradzanych i zdradzających bohaterów, a to wszystko po to by doczekać nadejścia obiecanej przez Seana Beana zimy. Dobra wiadomość jest taka, że w sezonie siódmym w końcu obiecana zima nadchodzi, a wraz z nią nadciągają Biali Wędrowcy. Wprawdzie Westeros wydaje się mieć dość przyjazny klimat (oczywiście zależy dla kogo), ale w upalne dni śnieżne sceny za murem przynoszą rześką bryzę z ekranu. No i te siedem sezonów skutecznie zatrzyma Was w ukryciu przed słońcem, bo "Grę o Tron" ogląda się jak jeden długi film, a w środku lata każdy trochę marzy o bardzo, bardzo, bardzo długiej zimie.


7. Oblivion (Niepamięć)

W filmie tym nie zobaczycie ani grama śniegu, za to twórcy oferują nam ogromne bezludne przestrzenie pełne świeżego powietrza. Oglądając bezkresne kadry sięgające po horyzont ma się ochotę odetchnąć pełną piersią. Basen z krystalicznie czystą wodą zawieszony wysoko nad ziemią czy wielkie machiny wysysające wodę pozwalają na chwilę zapomnieć o duszącym, upalnym powietrzu za oknem. Efekt chłodzenia nieco psuje tylko fakt, iż niesamowicie orzeźwiające widoki to zasługa tego, że na Ziemi prawie nie ma już ludzi. To dokładnie tak samo jak w centrum niewielkich miasteczek w środku lata w samo południe. Albo na Wenus. Tam też nie ma ludzi.


6. Snowpiercer (Arka Przyszłości)

Uczciwie przyznaję, że nie jest to film, który zapadł mi w pamięć na dłużej z uwagi na fabułę czy sporą ilość znanych nazwisk przewijających się na ekranie. Wprawdzie same założenia tej historii są interesujące, a całość wygląda ciekawie, to tak naprawdę w lecie liczy się tylko fakt, iż mamy do czynienia z epoką lodowcową i pędzącym pociągiem wśród zasp na wzór kolei transsyberyjskiej. Dla widza to niemal metafora: oto siedzimy uwięzieni w nagrzanych przedziałach pociągu, a dookoła otacza nas świat skuty lodem. Aby poczuć szczypiący mróz nie trzeba nawet otwierać okna, starczy lodówka.


5. Vikings (Wikingowie)

Gdy rano sprawdzamy prognozę pogody i po raz kolejny termometr plasuje się w okolicach wybuchu supernowej na usta ciśnie się: „O Boże…”. Jeżeli jakiekolwiek bóstwo z zamierzchłych czasów mogłoby się przydać w upalne dni, to na pewno byliby to rozmiłowani w burzach i wojnach bogowie nordyccy. Wszak tylko latem wpadamy do klimatyzowanych sklepów niczym berserkerzy w bojowym szale, rozrywamy zgrzewki butelek z woda mineralną, a gdy okazuje się, że to jednak gazowana, budzą się w nas pierwotni barbarzyńcy. Serial "Wikingowie" w swej chłodnej błękitnej tonacji, ze scenami toczącymi się pod zachmurzonym niebem i w otoczeniu chłodnej toni morza, jezior i rzek, perfekcyjnie gasi pragnienie. Śledząc losy bohaterów niemal czujemy chłodną bryzę i zatęchły zapach wiecznie wilgotnej odzieży oraz martwych ryb. To prawie tak jak byśmy stali na molo w Ustce w lutym.


4. The Terror

Świeżutki serial dopiero od tego roku znalazł się w moim chłodzącym zestawieniu, ale za to jaki zimniutki! Umówmy się, żaden śnieżny potwór czy widmo kanibali nas nie przerazi, gdy dosłownie topimy się jak wosk na samą myśl o wyglądnięciu przez okno. Gdy mózg się przegrzewa, wizja utknięcia na kilka lat w mroźnej Arktyce wydaje się warta rozważenia. Po co komu smaczne, zdrowe posiłki i dostęp do Internetu, gdy w około otacza nas tylko śnieg i lód oraz więcej śniegu i lodu? I Inuici na sankach. Zresztą w przypadku tego serialu gęsią skórkę zapewnia nie tylko aura.


3. Ex aequo: The Shining (Lśnienie) i The Thing (Coś)

Śnieg, lód i ciarki na plecach. Ekranizacji książki Stephena Kinga opisywać chyba nie trzeba. To jedna z tych produkcji, które po prostu trzeba zobaczyć i w zasadzie nieważne w jakiej porze roku. Kto w środku upalnego lata nie marzy, by znaleźć się nagle w górskim, opuszczonym hotelu w środku zimy? (Oczywiście nie licząc tych, którzy oglądali "Lśnienie"). Jako alternatywę polecam również przenosiny do stacji badawczej na Antarktydę, gdzie czeka na nas „Coś”. Po tym seansie spacer w upalny dzień może wydać się całkiem dobrym pomysłem. Zwłaszcza gdy mamy w domu psa lub kota, które badawczo nam się przyglądają. Nie taki upał straszny, gdy są rzeczy straszniejsze.



2. Ghost Writer (Autor Widmo)

Uwielbiam klimat tego filmu. Deszcz i niebo zasnute chmurami przypominają mi długie jesienne dni, które spędziłam u podnóża Ślęży zaczytując się we "Władcy Pierścieni". Deszcz, szum starego orzecha za oknem, miękka kanapa, trzy opasłe tomiska i majaczące za mgłą górskie wzniesienie. Nie ma chyba lepszej scenerii do śledzenia wędrówki Drużyny Pierścienia. Identyczny wilgotny chłód i wiatr za oknem przywodzi na myśl "Autor Widmo". Nadmorska sceneria i betonowe surowe wnętrza plus dobra fabuła to przepis na zapomnienie o upale. Film nie tylko wciąga, ale i chłodzi, a do tego jest po prostu dobrą produkcją docenioną na wielu festiwalach.


1. The Day After Tomorrow (Pojutrze)

Jest to produkcja, którą oglądam co roku w największe wakacyjne upały od wielu lat. Gdy żar leje się z nieba, a pot strumieniami z czoła, w głowie rodzi mi się myśl: „Najwyższy czas na "Pojutrze". Nie wiem jak to możliwe, ale ten film chłodzi niemal od pierwszej sceny, chociaż drastyczne zmiany klimatyczne przychodzą dopiero później. Nic tak nie pobudza wyobraźni jak gwałtownie nadciągająca epoka lodowcowa, która unicestwia w oka mgnieniu zarówno mamuty podczas kolacji, jak i rządowe helikoptery. Wielkie mroźne wiry widoczne z kosmosu, grad wybijający szyby i przysypana śniegiem Statua Wolności, do tego nienachalny wątek romantyczny, edukacyjny i ekologiczny i mamy rewelacyjne kino familijne na upalne niedziele. Do dziś pamiętam zdjęcie z planu "Pojutrza" na którym Dennis Quaid ubrany w zimowe wdzianko walczy o życie leżąc w śniegowej zaspie. Nad nim zaś stoi wielki wiatrak produkujący wiatr i trzech panów technicznych w szortach i sandałach (jeden z nich prawie na pewno miał na sobie koszulę w palmy!). Tak się właśnie nagrywa sceny, w których bohater umiera z zimna gdy na planie jest ponad 30 stopni. Aktorstwo to zdecydowanie ciężki kawałek chleba. Zatem co roku trzęsę się z zimna razem z Dennisem Quaidem w środku upalnego lata. Tylko, że to ja mam wtedy na sobie szorty. Jeżeli mielibyście wybrać tylko jeden chłodzący film to zdecydowanie wybierzcie „Pojutrze", bo tylko on gwarantuje szron na ekranie!


12 filmów na 2018 rok

12 filmów na 2018 rok

Zeszłoroczne filmowe podsumowanie mamy już z głowy, zatem czas spojrzeć w przyszłość i zobaczyć, co takiego fajnego ujrzymy na srebrnym ekranie w 2018 roku. Tak jak rok temu przygotowaliśmy listę dwunastu - naszym zdaniem - najważniejszych nadchodzących produkcji. Oczywiście nie jest to lista kompletna, ale nie da się ukryć, że pewne filmy jednak zapowiadają się lepiej od innych. Jeśli o czym zapomnieliśmy, dajcie nam znać w komentarzu!

najlepsze filmy 2018

"Annihilation" 


Po pierwsze: reżyseruje Alex Garland, czyli twórca "Ex Machiny" i scenarzysta takich hitów jak "28 Dni Później" oraz nowy "Dredd". Po drugie: w obsadzie Oscar Isaac (<3) oraz Natalie Portman i Jennifer Jason Leigh. Po trzecie tematyka: grupa żołnierzy znika w środku tajemniczej zony, w której dzieją się dziwne rzeczy. Kobiece komando naukowców wyrusza na misję, by ich odnaleźć. Musicie wiedzieć, że moja ulubiona książka to "Piknik na Skraju Drogi". Tutaj czuję podobny klimat!

"Ant-Man and the Wasp"


Jeśli miałbym wymienić mojego ulubionego bohatera z "Marvel Cinematic Universe", bez wątpienia byłby to Ant-Man. Pogodny, sympatyczny, zabawny i o złotym sercu. Jak dla mnie kradnie każdą scenę, w jakiej się pojawi - czego dowodem jest chociażby "Civil War". Tym bardziej nie mogę się doczekać sequela jego przygód! Czy będą tak świeże i atrakcyjne, jak pierwszy "Ant-Man"? Oby!

"Avengers: Infinity War"


A to drugi "Marvel" w naszym zestawieniu. Niejako rzecz obowiązkowa - ma podsumować całe uniwersum, budowane przez prawie dwadzieścia filmów! Ilość postaci, jaka ma się pojawić na ekranie, przyprawia o zawrót głowy. Nie mam pojęcia jakim cudem ma starczyć miejsca dla wszystkich, ale jestem dobrej myśli. Wiem, że będzie spektakularnie, epicko i widowiskowo. Pytanie tylko, czy wystarczająco oryginalnie?

"Darkest Hour"


Ten film niedawno wszedł na zachodnie ekrany, w Polsce musimy jeszcze chwilkę poczekać. A wygląda na to, że jest na co - mówi się, że to może być najlepsza rola Gary'ego Oldmana (a przecież jest z czego wybierać). Zresztą mowa nie byle o czym, bo "Darkest Hour" to film o legendarnym Winstonie Churchillu! Konkretnie akcja dzieje się w 1940 roku, gdy Churchill (już wtedy polityczny emeryt) musiał zastąpić na stanowisku premiera skompromitowanego Chamberlaine'a. To była faktycznie najczarniejsza godzina w nowożytnej historii Wielkiej Brytanii. Jak Churchillowi udało się ją przetrwać? Chcę to zobaczyć!

"The Cloverfield Paradox"


Tak tak, radujmy się - nadciąga kolejna część cyklu horrorów science fiction pod patronatem J.J. Abramsa. Pojawienie się "10 Cloverfield Lane" było prawdziwym zaskoczeniem - nikt nie spodziewał się tego filmu, a na dodatek tworzono go w całkowitej tajemnicy. O trzeciej części wiemy nieco więcej. Fabuła dość mocno ma przypominać to, co widzieliśmy niedawno w "Life" - grupa astronautów na orbicie mierzy się z bliżej niezidentyfikowanym zagrożeniem. W rolach głównych Daniel Brühl i Elizabeth Debicki, więc zapowiada się bardzo dobrze. Ciekawi mnie tylko, czy twórcy w końcu zdradzą nam, czy fabuły poprzednich odsłon cyklu są jednak ze sobą połączone, czy może chodzi tu jedynie o spójność artystyczną. Nie mogę się doczekać!

"Hostiles"


Zachwycają mnie współczesne westerny. W Hollywood w końcu zrozumiano, że epoka Dzikiego Zachodu jak mało która nadaje się do zilustrowania brutalnych, niemalże pierwotnych emocji i ciężkiej walki o przetrwanie, jaka miała miejsce na amerykańskich preriach w XIX wieku. Dość wspomnieć tak wybitne tytuły ostatnich lat jak "Bone Tomahawk" czy "The Homesman". Tym razem w roli głównej Christian Bale (powraca do westernu po udanym remake'u "3:10 to Yuma"). Gra kapitana amerykańskiej kawalerii, eskortującego umierającego indiańskiego wodza. Zapowiada się na wybitne kino.

"Journey's End"


Jakiś czas temu na blogu wyrażałem zachwyt nawrotem mody na filmy o I wojnie światowej. Nareszcie! Ten przerażający, krwawy konflikt, który na zawsze zmienił strukturę społeczną i polityczną Europy, wciąż jest - w moim odczuciu - zbyt rzadko przedstawiany na ekranie. "Journey's End" to ekranizacja sztuki teatralnej autorstwa R.C. Sherriffa, weterana I wojny. W roli głównej właściciel najpiękniejszych oczu w Hollywood, czyli Asa Butterfield. Może być hit!

"Solo: A Star Wars Story"


Nowe odsłony "Gwiezdnych Wojen" z wytwórni Disney'a jeszcze mnie nie zawiodły. Tym razem może być różnie, bo o nadchodzących przygodach młodego Hana Solo powiedziano wiele złego. Dość wspomnieć, że w trakcie zdjęć zmieniono reżyserów, a ponadto grający główną rolę Alden Ehrenreich miał ponoć problem z grą aktorską. Ale to wciąż "Star Wars"! Ma być (rzecz jasna) Chewbacca, młody Lando Calrissian, Millennium Falcon i cały szereg wydarzeń, który doprowadził Hana Solo do miejsca w "Nowej Nadziei". Mam nadzieję, że będzie też Jabba!

"The Predator"


Wbrew opiniom wielu recenzentów, ja byłem zadowolony z "Predators". Na czwartą część solowych przygód kosmicznego łowcy czekam równie mocno! Zwłaszcza, że kręci ją nikt inny jak Shane Black, legendarny hollywoodzki scenarzysta (i jeden z aktorów, którzy wystąpili w pierwszym "Predatorze"). Wprawdzie ma na koncie wpadkę w postaci "Iron Mana 3", ale nakręcił niedawno w miarę przyzwoite "The Nice Guys". Jeśli Black nie będzie czuł klimatu Predatora, to obawiam się, że nikt już tej serii nie pomoże. 

"The Shape of Water"


Mam pewien problem z filmami Guillermo del Toro. Z jednej strony nie do końca łapię ich klimat, ale jednocześnie doceniam wizualny rozmach i artystyczną awangardę, jaką prezentują. Na dodatek del Toro jest mistrzem nieoczekiwanych zwrotów akcji i horrorowego klimatu. Tym razem rzecz dotyczy dziwnego wodnego stwora, badanego przez bezdusznych naukowców w samym środku Zimnej Wojny. Film jeszcze nie wszedł do kin, a już sypią się nagrody. Czy zasłużenie?

"Three Billboards Outside Ebbing, Missouri"


To jeden z tych filmów, których zwiastun dosłownie zerwał ze mnie kapcie. Co za aktorska potęga!!! Legendarna aktorka Frances McDormand gra matkę, która za pomocą trzech bilbordów wypowiada wojnę systemowi prawnemu USA, bezsilnemu w sprawie morderstwa jej nastoletniej córki. Dodajmy, że rolę szeryfa gra nie kto inny, jak sam Woody Harrelson, a jego zastępcę Sam Rockwell. Czuć kultowy film już na odległość, warty całego worka nagród!

"X-Men: Dark Phoenix"


Obawiam się, że to ostatnia zbiorcza przygoda "X-Menów" w nowym, młodym składzie. Trochę mi szkoda, że wspaniała przygoda dobiega końca (choć poniekąd jestem ciekawy, jak odnajdą się w "Marvel Cinematic Universe"). Wszystko wskazuje na to, że jak na "X-Menów" przystało, będzie mrocznie, efekciarsko i na poważnie. Trochę martwi mnie Sophie Turner w roli głównej, ale za to będzie znów McAvoy, Fassbender i cała reszta znanej hałastry. Oby zapewnili "X-Menom" pożegnanie godne tej serii!

A Wy na co czekacie najbardziej?
Filmowe podsumowanie roku 2017

Filmowe podsumowanie roku 2017

Szybko minęło, co? Ani się człowiek spostrzegł, a na kalendarzach już 2018. Pora zatem na filmowe podsumowanie tego, co w ubiegłym roku zobaczyliśmy w kinie i czego żaden widz nie powinien przegapić. Jeśli z jakichś przyczyn nie trafiliście na daną produkcję, zasiadajcie prędko do jakiegoś streamu online i do dzieła! Jak niektórzy z Was zapewne pamiętają, rok temu wymieniałem "12 filmów na 2017 rok" - czyli produkcje, na które oczekuję najbardziej. Poniżej wskazałem 12 pozycji, które moim zdaniem okazały się najbardziej wartościowe (z różnych przyczyn). Sporo pokrywa się z tymi, na które czekałem... Ale nie wszystkie. 

najlepsze filmy 2017

najlepsze filmy 2017

"Blade Runner 2049"


Sequel kultowego "Łowcy Androidów" okazał się wizualnym arcydziełem. Porażające efekty specjalne, scenografia, muzyka i nieskrępowana, mocno pesymistyczna wizja przyszłości. Jednym słowem to samo, co zachwyciło widzów (choć po czasie) w 1982 roku, uaktualnione o najnowsze przewidywania naukowców, urbanistów i socjologów. Wprawdzie nie do końca przekonał mnie Ryan Gosling, a i Harrison Ford nie pokazał nic specjalnego, ale takie widowisko było warte każdych pieniędzy!

najlepsze filmy 2017

"Captain Fantastic"


To jedno z moich większych odkryć w 2017 roku. Film niezwykle wzruszający, kolorowy, wspaniale zagrany i bardzo mądry. Jak mało który rozprawia się z kwestią ojcostwa i wychowywania dzieci. I choć główny bohater - w tej roli niezwykły jak zawsze Viggo Mortensen - jest ojcem beznadziejnym, to paradoksalnie jego nieszablonowy model rodzicielstwa spowodował, że dorobił się gromadki cudownych dzieci, błyszczących jak klejnoty wśród rówieśników. Marzenie każdego rodzica!

najlepsze filmy 2017

"Dunkirk"


Dalej uważam, że Christopher Nolan jest przereklamowany. Za "Dunkierkę" wziął gigantyczną gażę jako reżyser, której chyba nie do końca okazał się wart. Ale nie można mu odmówić wizji i chęci do eksperymentowania. Nakręcona w formie tryptyku opowieść o ewakuacji brytyjskiej armii z Francji w 1940 roku poraża surowością oraz niesamowitym dźwiękiem (zaleca się oglądanie wyłącznie w kinie lub dobrej jakości kinie domowym). Świetny aktorsko, ciekawy fabularnie i krwawo realistyczny. Doskonale obrazuje horror wojny.

najlepsze filmy 2017

"King Arthur: Legend of the Sword"


Aż sam się zaskoczyłem, że umieściłem ten film na liście. Umówmy się, była to dość spora fabularna kaszanka. Ale bez wątpienia należy najnowszego "Króla Artura" potraktować jako eksperyment i zabawę formą. To zresztą znak rozpoznawczy Guya Ritchiego - jego charakterystyczny styl nie do wszystkich przemawia. Na pewno nie przemówił do widzów, bo "Legenda Miecza" zaliczyła budżetową wtopę. Ale dla muzyki i zdjęć warto przynajmniej raz zajrzeć do tego filmu i wyrobić sobie własne zdanie. 

najlepsze filmy 2017

"Logan"


To bez wątpienia mój numer 1 wśród filmów 2017 roku. Wszystko tu zagrało. Niezwykle dojrzała fabuła, której nie powstydziłby się oscarowy dramat obyczajowy. Rozprawy na temat starzenia się, rozliczania z życiem i nieuchronnego pogodzenia ze śmiercią - tego kino superbohaterskie jeszcze nie widziało. To, co Hugh Jackman i Patrick Stewart zrobili w tym filmie, nie da się opisać innymi słowy niż geniusz. I choć uniwersum "X-Menów" zapewne zostanie skasowane po przejęciu Foxa przez Disneya, to "Logan" pozostanie z nami na zawsze.

najlepsze filmy 2017

"Moonlight"


Oscarowy "Moonlight" mocno i bez pardonu wziął na klatę dwie kwestie - tożsamość osób homoseksualnych wychowywanych we wrogim środowisku oraz piekło wyrwania się ze społecznego getta. Historia życia młodego geja, mającego nieszczęście urodzić się w afroamerykańskich slumsach Miami, zachwyciła krytyków na całym świecie. Nie da się ukryć, że obok "Moonlight" trudno przejść obojętnie. Zwłaszcza jeśli ktoś zna podobne sytuacje z życia swojego lub osób mu bliskich.

najlepsze filmy 2017

"Silence"


Martin Scorsese czekał na zrobienie tego filmu ćwierć wieku. Niezwykła i oparta na faktach historia jezuickich misjonarzy w XVII-wiecznej Japonii od początku miała wielkie buty do wypełnienia - mam tu oczywiście na myśli film "The Mission". Wyszło z tego kino głębokie, mocno filozoficzne i bardzo frapujące. Z jednej strony jest pochwałą siły ducha (mającej oparcie w religii), z drugiej zaś jest głębokim antyklerykalnym krzykiem rozpaczy. Tytułowe "Milczenie" oznacza ciszę ze strony Boga, ignorującego błagalne prośby wiernych o pomoc. Jak to zinterpretować? Każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

najlepsze filmy 2017

"Star Wars Episode VIII: The Last Jedi"


Obecność kolejnego filmu z cyklu "Star Wars" w tym zestawieniu zapewne nikogo nie dziwi. Ale to nie tak, jak myślicie. "The Last Jedi" wzbudził absurdalnie skrajne, histeryczne reakcje "fanów" Sagi na całym świecie. Faktem jest, że twórcy filmu bez litości obalili wszystkie schematy, jakimi powinno się kierować familijne kino typu space opera. Zamiast sukcesów bohaterów, mamy porażki. Zamiast zwycięstwa, totalną klęskę. Ale jest w tym tak głęboka dawka mistycyzmu, piękna i zaskakującego optymizmu, że "The Last Jedi" z powodzeniem robi to, co dekady temu "The Empire Strikes Back". Rozszerza galaktykę tak, że nie możemy się doczekać ciągu dalszego!

najlepsze filmy 2017

"The Founder"


McDonald's zrósł się ze współczesnością tak samo mocno jak Coca-Cola czy spodnie typu jeans. Każdy wie, czym jest McDonald's i przynajmniej raz coś tam jadł. Jak powstało pierwsze na świecie fast foodowe imperium? Kto odpowiada za to, że jedna kalifornijska restauracja serwujące hamburgery rozrosła się do globalnej korporacji? Z obejrzeniem tego filmu jest jak z pochodzeniem hamburgerów - warto wiedzieć, co się je.

najlepsze filmy 2017

"The Zookeeper's Wife"


To film, którego zwłaszcza polscy widzowie nie powinni pominąć. Wstyd tylko, że nie zrobiliśmy go sami, tylko wyręczyli nas Amerykanie. To prawdziwa historia państwa Żabińskich, dyrektorów warszawskiego zoo w czasie II wojny światowej. Po tym, jak ich zwierzęta zostały zabite lub wywiezione, zamienili teren zoo w azyl dla Żydów próbujących przetrwać piekło Holocaustu. Ich niezwykła odwaga i poświęcenie zasługuje na to, by Polacy o nich pamiętali i byli z nich dumni. I to zdecydowanie bardziej, niż z często moralnie wątpliwych "żołnierzach wyklętych".

najlepsze filmy 2017

"Thor: Ragnarok"


Seria "Marvel Cinematic Universe" po raz kolejny udowodniła, że zabawa formą to ich specjalność. "Ragnarok", bez wątpienia najlepszy zeszłoroczny film Marvela, to nieskrępowana frajda, okraszona cudownymi efektami specjalnymi. Wspaniały humor, świetne połączenie obrazu z muzyką i miłość twórców do tego, co robią - to przepis na sukces. Trzecia część przygód nordyckiego boga Thora, w porównaniu do nieudanych poprzednich dwóch, szybuje na wyżynach stratosfery. Oby tak dalej!

najlepsze filmy 2017

"Wonder Woman"


I kończymy również kinem superbohaterskim. Tym razem chodzi o "Wonder Woman" - pierwszy pełnokrwisty, kasowy i doceniony przez wszystkich film o kobiecej superbohaterce (na dodatek również wyreżyserowany przez kobietę). Gal Gadot w głównej roli wygląda jak prawdziwa bogini, a osadzenie fabuły w realiach I wojny światowej dodaje mu świeżości i czyni wyjątkowym. Trzeba obejrzeć dla postaci, scenografii oraz muzyki. Jest na co patrzeć.
Copyright © Jest Kultowo! , Blogger