stycznia 02, 2015

"John Wick"

O czym to jest: Płatny zabójca mści się za śmierć swojego psa.

Kolejność oglądania serii "John Wick":


Stęskniłem się do porządnej strzelanki na ekranie. Do filmu bez specjalnego polotu, ale za to z dużym licznikiem trupów, czerstwymi tekstami i niekończącą się amunicją. Jasne, mieliśmy ostatnio próby powrotu do takiego stylu kina dzięki "Niezniszczalnym", ale to było jedynie odcinanie kuponów od dawnej legendy podstarzałych herosów. Ja chciałem czegoś świeżego, porywającego - czegoś takiego jak "Strike Back".

Dlatego też z zainteresowaniem powitałem informację o nakręceniu filmu "John Wick" z Keanu Reevesem w tytułowej roli. Nieśmiertelny Keanu tym razem wcielił się w płatnego zabójcę na emeryturze, który musi ponownie chwycić cały arsenał broni miotającej, by zabić Theona Greyjoya z "Gry o Tron" i jego rosyjskojęzycznych kumpli (zabijanie ruskich znowu w modzie!). Keanu ostatnio jest dosyć zapracowany - ledwo przetrawiłem "47 Roninów", prawdopodobnie najgorszy film 2014 roku, a tu już kolejna produkcja. Na szczęście tym razem było lepiej, choć sam Keanu w ogóle się nie zmienił (nic dziwnego - jest nieśmiertelny).

To było naprawdę fajne, odmóżdżające kino. Nikt nawet nie udawał, że jest to coś więcej niż klasyczna strzelanka. Widziałem już takich wiele, dlatego z czystym sumieniem powiem: choreografia walk była świetna. Licznik trupów zadowalający. Gore w sam raz. W ogóle wszystkie czynniki, które tworzą dobry film sensacyjny, znalazły się na swoim miejscu. Świetny koncept z hotelem dla płatnych zabójców - lubię oryginalne pomysły. Jedyną wadą jest to, że film dosyć wolno się rozkręca, fundując nam długie, wręcz usypiające sekwencje twarzy cierpiącego Keanu. Ale jak już przez to przejdziemy, zaczyna się dobra zabawa i zabijanie na ekranie. I o to chodzi!

Wniosek: Film w klasyce gatunku, choć widywałem lepsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger