stycznia 15, 2016

"Ex Machina"

O czym to jest: Prezes Google tworzy sztuczną inteligencję.


Mimo że w zeszłym roku byłem w kinie aż 40 razy, pewne produkcje mi umknęły. W ramach nadrabiania zaległości sięgnąłem po "Ex Machinę", kameralny thriller SF zbierający świetne recenzje. Niespecjalnie przepadam za tą gałęzią fantastyki, może dlatego, że jest dla mnie zawsze strasznie depresyjna. Ale przyznaję, szczerze i z głębi serca, że ten film warto znać.

To rzeczywiście dzieło kameralne, w którym występuje zaledwie kilkoro aktorów. Akcja dzieje się w domu twórcy Google (oczywiście sama nazwa tej najsłynniejszej wyszukiwarki na ekranie nie pada, ale praktycznie cała reszta się zgadza), zamienionym na skrzyżowanie bunkra z supernowoczesnym laboratorium. W jego trzewiach powstała Ava, pierwszy android obdarzony osobowością. Zadaniem młodego programisty jest sprawdzić, czy Ava rzeczywiście posiada samoświadomość, a jeśli tak, to do czego jest zdolna. I tu od razu należą się oklaski dla obsady: zarówno Alici Vikander w roli robota, jak i testującego ją Domhnalla Gleesona. Ale prawdziwe ukłony, czy nawet bicie czołem o ziemię, kieruję w stronę Oscara Isaaca w roli twórcy androida. Cały dowcip polega na tym, że dopiero co byłem w kinie trzy razy na "Epizodzie VII" Gwiezdnych Wojen, gdzie jedną z wiodących ról gra wspomniany Isaac. Tymczasem tutaj aż do napisów końcowych go nie rozpoznałem! Tak kompletnej, totalnej i niesamowitej przemiany aktora z jednej postaci w drugą, nie widziałem od wielu, naprawdę bardzo wielu lat. Gdyby rozdawano Oscary w tej kategorii, byłby to murowany zwycięzca. Fenomenalna rola!

Jak przystało na thriller SF, "Ex Machina" jest obrazem głęboko niepokojącym, zadającym fundamentalne pytania o ludzki umysł, człowieczeństwo i zabawę w Boga. Kiedy maszyna stanie się człowiekiem? A jeśli do tego dojdzie, to czy ktoś dostrzeże różnicę? Czy budując inteligentne roboty skazujemy się na wymarcie? To temat niemal stary jak kino, ale "Ex Machina" udowadnia, że wciąż pozostaje aktualny. Oczywiście nie znajdziecie tu scen akcji, szybkiego tempa czy powalających efektów specjalnych. Dostaniecie za to poważne kino, w którym SF stanowi jedynie tło dla głębszej historii. I to mi się podoba.

Wniosek: Dobre kino psychologiczne. Świetnie zrobione.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger