kwietnia 20, 2016

"Iron Man"

O czym to jest: Miliarder-playboy buduje sobie super-zbroję.

Kolejność oglądania serii "Marvel Cinematic Universe":
1. "Iron Man"
2. "The Incredible Hulk"
3. "Iron Man 2"
4. "Thor"
5. "Captain America: The First Avenger"
6. "The Avengers"
7. "Iron Man 3"
8. "Thor: The Dark World"
9. "Captain America: The Winter Soldier"
10. "Guardians of the Galaxy"
11. "Avengers: Age of Ultron"
12. "Ant-Man"
13. "Captain America: Civil War"
14. "Doctor Strange"


Wszystko zaczęło się właśnie od tego filmu. Marvel Cinematic Universe to póki co najbardziej kasowe i chyba najpopularniejsze uniwersum filmowe w historii. Kilkanaście filmów (i więcej w drodze), dziesiątki aktorów, setki milionów dolarów budżetu i miliardy wpływów. Disney doskonale wiedział co robi, wchodząc z pompą w świat superbohaterów Marvela. I co najważniejsze, zaczęli od marvelowej odpowiedzi na Batmana, a więc: Iron Mana!

Komiksy Marvela zawsze różniły się od DC nastrojem: zamiast mrocznych, klimatycznych historii, bardziej stawiały na lekkość, akcję i przygodę. Taki też jest "Iron Man": z jajem, tempem i bez trzymanki. Zamiast posępnego Bruce'a Wayne'a obserwujemy Tony'ego Starka - playboya i "wiecznego chłopca", dla którego zbroja Iron Mana to kolejna droga zabawka (a przy okazji sposób na wyrównanie rachunków). Można śmiało powiedzieć, że to rola życia Roberta Downey Jr., który stracił wiele płodnych lat kariery na narkotyki, ale z sukcesem podniósł się z dna i wrócił do pierwszej ligi kina. Nic dziwnego, że za każdy powrót do roli Iron Mana inkasuje dziesiątki milionów dolarów - jego Tony Stark to prawdziwy samograj. Zabawny, wyluzowany, neurotyczny, obrażalski i dobroduszny jednocześnie. Tak jak Johnny Depp tchnął życie w Jacka Sparrowa w "Piratach z Karaibów", tak Downey Jr. stworzył Tony'ego Starka i zrósł się z nim na stałe.

Wrażenie robi przede wszystkim rozmach produkcji, wartka i pełna akcji fabuła, bystre dialogi, a także znakomite efekty specjalne (zwłaszcza jak się je zestawi z wypuszczonym w tym samym roku drugim filmem z uniwersum, a więc "The Incredible Hulk"). "Iron Man" to przede wszystkim świetna przygoda na ekranie, która z sukcesem zapoczątkowała marsz Disney'a/Marvela po serca i portfele widzów. Nawet jeśli nie lubicie kina superbohaterskiego, to "Iron Mana" trzeba znać.

Wniosek: Kwintesencja dobrego, żwawego kina superbohaterskiego. Rewelacja!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger