sierpnia 07, 2016

"Star Trek: The Motion Picture" ("Star Trek") [1979]

O czym to jest: Załoga U.S.S. Enterprise musi powstrzymać statek obcych przed zniszczeniem Ziemi.

star trek 1979 film recenzja william shatner leonard nimoy

Recenzja filmu:

Przez cały seans pierwszego kinowego "Star Treka" miałem wrażenie, że oglądam niemiłosiernie wydłużony odcinek serialu. I nic w tym dziwnego, bo fabuła jest w istocie scenariuszem pilota skasowanego serialu "Star Trek: Phase II", następny kultowego "Star Trek: The Original Series". Jednakże studio zamiast nowego serialu postanowiło ruszyć z filmami kinowymi, stąd powrót starej ekipy Kirk/Spock & Przyjaciele, z chwilową domieszką postaci z planowanego "Phase II" - komandora Deckera i porucznik Ilii. 

Z całą pewnością ten film na w sobie ducha oryginalnego serialu, bo jest przerażająco statyczny. Akcja skupia się głównie na staniu w miejscu i wygłaszaniu pompatycznych dialogów, przerywanych powolnymi sekwencjami efektów specjalnych w technikolorze. Trwające chyba kwadrans ujęcie U.S.S. Enterprise wychodzącego z doku powinno być puszczane jako lekarstwo na bezsenność. "Star Trek: The Motion Picture" nawet się nie umywa do dwa lata starszej "Nowej Nadziei", gdzie wyznaczono nową granicę dynamiki w kinie science fiction i space opera. Ogląda się to naprawdę ciężko, więc o ile nie jesteście twardogłowymi fanami fantastyki, pewnie odpadniecie po kilkunastu minutach - i nic w tym dziwnego.

Ale należy wspomnieć o jednej ważnej rzeczy. Serialowy "Star Trek", mimo że toporny, miał w sobie często głęboką fabułę i uniwersalne przesłanie traktujące o ważnych, filozoficznych kwestiach. Tu jest podobnie. Koncepcja gigantycznego statku dowodzonego przez tajemniczego V'Ger, który sunie przez galaktykę niszcząc wszystko na swojej drodze, znajduje zaskakujące, klimatyczne rozwiązanie na końcu filmu. I właśnie ten zwrot fabularny i wyjaśnienie tożsamości V'Ger i jego motywacji wynagrodziło mi całą mękę z oglądania tej produkcji. Żeby wam nie zdradzić za dużo powiem tyle, że warto przekonać się samemu, co twórcy tego filmu chcieli nam przekazać. O ile oczywiście wytrzymacie dwie godziny w technikolorze.

Wniosek: Tak pozbawionego tempa filmu chyba jeszcze nie widziałem. Ale fabuła to wynagradza.


<<< Sprawdź kolejność oglądania starej serii "Star Trek"! >>>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger