października 25, 2016

"Paterson"

O czym to jest: Liryczny tydzień z życia kierowcy miejskiego autobusu.


No i w końcu nadszedł dzień, gdy mogłem poznać jedno z dzieł kultowego Jima Jarmusha, prawdopodobnie najsłynniejszego offowego reżysera w USA. "Paterson" wybrano na film otwarcia 7. edycji American Film Festival i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że był to doskonały wybór! Nie tylko ze względu na reżysera, ale zarówno obsadę (Adam Driver to jedna ze wschodzących wielkich gwiazd kina), jak i pomysł na fabułę: przedstawienie zwykłego tygodnia z życia miejskiego kierowcy autobusu, który jest też przy okazji poetą.

Nie spodziewajcie się tu tempa, efektów specjalnych czy dramatycznych zwrotów akcji. Nic z tego! Spójrzcie na swoje życie i zastanówcie się, jak często spotykają was dramatyczne sytuacje. Dosyć rzadko, prawda? Tak też wygląda w tym filmie życie Patersona, tytułowego kierowcy autobusu w mieście (nomen omen) Paterson, New Jersey. Wstaje rano, je śniadanie, idzie do pracy, wraca z pracy do żony, wieczorem idzie na spacer z psem i do ulubionego baru na piwko przed snem. I tak dzień za dniem... A jednak w tym na pozór nudnym wzorcu mieści się całe piękno zwykłego życia. A może raczej niezwykłego, bo "Paterson" jak mało który film udowadnia, że każdy człowiek ma w sobie głębokie pokłady niezwykłości i często pięknych sekretów. 

Sporo w tym obrazie wstawek lirycznych i onirycznych, a także mnóstwo poezji, zarówno mówionej, jak i wyświetlanej na ekranie. "Paterson" zachęca do zanurzenia się w historii uduchowionego kierowcy, który w zwykłych czynnościach i obrazkach życia codziennego dostrzega piękno otaczającego świata. Podejrzewam też, że wielu widzów dostrzegło w tej opowieści lustrzane odbicie ich własnego życia. Przyznam się, że sam miałem wrażenie, jakby ktoś mi zajrzał przez okno sypialni - identycznych elementów, zwłaszcza w relacjach domowych głównych bohaterów, było za dużo, by potraktować to jako przypadek. A może po prostu nie jestem wyjątkiem i wielu ludzi żyje tak samo jak ja (i Paterson), nawet o tym nie wiedząc?

Adam Driver wykonał fantastyczną robotę aktorską, podobnie jak zjawiskowa Golshifteh Farahani w roli jego małżonki-artystki. Widać tu poziom zrozumienia między aktorami i reżyserem, który osiągają wyłącznie najwięksi filmowi fachowcy. Jim Jarmush zdecydowanie jest jednym z nich i nie mogę się doczekać, by nadrobić jego poprzednie dzieła!

Wniosek: Piękny film. Ale pewnie nie każdemu się spodoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger