kwietnia 05, 2017

"13 Hours: The Secret Soldiers of Benghazi" ("13 Godzin: Tajna Misja w Benghazi")

O czym to jest: Atak dżihadystów na amerykański konsulat w Libii w 2012 roku.

13 godzin tajna misja w benghazi film recenzja

Recenzja filmu:

Po straszliwym rozczarowaniu, jakim okazała się dla mnie kinowa seria „Transformers”, nie wierzyłem że Michael Bay, hollywoodzki król eksplozji, może nakręcić dobry film. Byłem tego tak pewien, że specjalnie zignorowałem „13 Hours”, choć przecież kino o heroicznych jankeskich komandosach to zawsze dobra rozrywka! Ale na wszystko przychodzi czas - dobre opinie i James Badge Dale w jednej z głównych ról w końcu przekonali mnie do seansu. Było warto! 

To dobra wskazówka dla Michaela Bay’a - niech porzuci znane z „Transformersów” agresywne, chińskie lokowanie produktu, a także kretyńskie eksplozje wszystkiego co jeździ bądź lata, a kręci więcej filmów takich jak „13 Hours”. To dobre, wartkie i interesujące kino wojenne, bardzo przypominające udane produkcje klasy „Lone Survivor”. Zgodnie z obecną modą jest również oparte na faktach, a konkretnie na ataku dżihadystów na amerykański konsulat w Libii w 2012 roku. W roli głównej wystąpiła grupka brodatych, niezłomnych komandosów, broniących ambasady przez napastnikami. Swoją drogą to już kolejny film, gdzie aktorzy do roli operatorów wojsk specjalnych nie tylko solidnie przypakowali na siłce, ale też zapuścili gęste brody. Ciekawi mnie, czy faktycznie komandosi w USA noszą brody, czy to kolejny wymysł Hollywood… 

„13 Hours” stara się mówić do widza w zrozumiały dla młodego pokolenia sposób. Są więc proste prawdy, klarowny przebieg akcji, a także strzelaniny wyglądające jak żywcem z gry komputerowej (są nawet wstawki FPS!). Dzięki temu powstało spektakularne wizualne widowisko, znakomicie ilustrujące surrealistyczne realia tzw. wojny z terroryzmem. Dobierając obsadę, zamiast na poszczególne gwiazdy postawiono na „team”. Stąd brak wielkich nazwisk na liście płac (znałem tylko wspomnianego już Jamesa Badge Dale’a, mojego ulubionego aktora z „Pacyfiku”). To dobry zabieg, bo dzięki temu mamy wrażenie, że oglądamy prawdziwych żołnierzy. Dlatego też nie powiem złego słowa na temat tego filmu. Jest dobrze nakręcony, ciekawie zagrany i interesujący. I zadziwiająco mało kukurydziany. Polecam.

Wniosek: Sprawne, interesujące kino wojenne. Dobrze się ogląda.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger