listopada 24, 2017

"Stranger Things"

O czym to jest: W małym miasteczku znika chłopiec. Zaczynają się dziwne rzeczy.

stranger things serial recenzja winona ryder

Recenzja serialu:

Tak właściwie to nie lubię horrorów. Nie dlatego że to złe filmy, często wręcz przeciwnie - są tak dobre, że za bardzo wchodzą mi do głowy (to skutek uboczny posiadania zbyt bogatej wyobraźni). Dlatego też nie do końca byłem przekonany do "Stranger Things", które jest przerażające niczym najlepsze historie Stephena Kinga. Ale cieszę się, że się przełamałem, bo od tego serialu po prostu nie można się oderwać!

Od razu zaznaczam, że nie ma w nim nic oryginalnego. Ale paradoksalnie w tym właśnie czai się przepis na sukces. Twórcami serialu są bracia Duffer, bliźniacy urodzeni w roku 1984. To ważne, bo ich wiek wskazuje na to, że podobnie jak ja i całe moje pokolenie wychowali się na klasykach kina i telewizji lat 80. A tak się składa, że nasza generacja właśnie dorosła i wykorzystuje okazję, by przypomnieć sobie czasy beztroskiego dzieciństwa. W ten sposób powstało "Stranger Things" - Dufferowie postanowili wziąć najlepsze motywy i ograne klisze z największych hitów tamtych czasów, po czym podać je na nowo w atrakcyjnej formie. Dlatego też w serialu znajdziecie niezliczoną ilość nawiązań i zapożyczeń (tak wizualnych, jak i fabularnych) z takich produkcji jak "E.T.", "Obcy", "Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia", filmy Johna Carpentera czy też większość ekranizacji powieści Stephena Kinga. Co ciekawe, Dufferowie nie zrobili tego pierwsi, bo podobny motyw zastosowali niedawno m.in. twórcy doskonałego "Midnight Special" oraz prześmiewczej krótkometrażówki "Kung Fury". Strzał w dziesiątkę!

Co ważne, "Stranger Things" jest dobre samo w sobie. Serial jest niezwykle dojrzały pod względem scenografii, efektów specjalnych i gry aktorskiej. W umiejętny sposób dobrano ekipę aktorów z trzech pokoleń (dorosłych, nastolatków i dzieciaków). Wśród nich prym wiedzie Winona Ryder, która rolą Joyce, zdesperowanej matki starającej się odnaleźć zaginionego syna, zaliczyła brawurowy powrót do pierwszej ligi kina i telewizji. Bardzo mnie to cieszy, bo zawsze lubiłem tą aktorkę! Drugą wielką gwiazdą okazała się Millie Bobby Brown grająca Eleven - obserwujcie uważnie tą młodą damę, bo może jeszcze nieźle namieszać w nadchodzących latach. Bohaterowie "Stranger Things" są tak fajni, że widz nie może się oderwać od ich przygód, rozterek i zmagań z szalonymi naukowcami, supermocami czy potworami z innego wymiaru. A wszystko to w oparach geekowskiej popkultury i hołdu dla szczęśliwców urodzonych w latach 80. Aż chciałoby się znowu zagrać w "Dungeons & Dragons", prawda?

"Stranger Things" ma wszystkie elementy dobrane w idealnych proporcjach: horror, akcję, dramat, humor i element zaskoczenia. To doskonały serial warty całego worka nagród. Nie jest wprawdzie kultowy, bo w całości jedzie na kulcie oryginalnych produkcji z dawnych lat. Ale to nie szkodzi. Od przybytku głowa nie boli!

Wniosek: Wspaniały hołd dla klasyków lat 80. Ogląda się z zapartym tchem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger