"Men in Black II" ("Faceci w Czerni II")

O czym to jest: Tajni agenci ponownie ratują Ziemię przed kosmitami.

faceci w czerni 2 film will smith tommy lee jones

Recenzja filmu:

Problem z sequelami często polega na tym, że chcą pokazać to samo, tylko inaczej. Niemniej czasem daną fabułę można z sukcesem sprzedać tylko w jeden sposób, a każde gmeranie przy formie kończy się nie wypałem. To jest właśnie problem "Facetów w Czerni II".

Nie jest to zły film, ale daleko mu do świeżości oryginału. Aby kino klasy "buddy movie" odniosło sukces, należy zastosować sprawdzony przepis: jeden zgryźliwy, doświadczony policjant sparowany z pełnym werwy, szalonym młodym. Znacie to: Danny Glover i Mel Gibson, Nick Nolte i Eddie Murphy... A także Tommy Lee Jones i Will Smith w pierwszej części "Facetów w Czerni". Tymczasem w drugiej odsłonie cyklu zamieniono kolejność! Teraz to Smith stał się tym "doświadczonym", a Jones (na skutek dobrowolnej amnezji) tym młodym któremu wszystko trzeba pokazać i wyjaśnić. Ta wolta usunęła Smitha z pozycji dyżurnego komedianta, zmieniając go w smutnego, przygniecionego ciężarem życia policjanta. I żeby nie było: Smith potrafi grać role dramatyczne z wielkim powodzeniem, ale akurat nie po to zatrudniono go do tego cyklu! Dlatego tak ciężko oglądało mi się tą produkcję: od początku do końca miałem wrażenie, że aktorzy nie są na swoich miejscach.

Oczywiście film miał swoje - i to prawdziwie błyszczące - momenty, zaczynając od Agenta M (rżałem na tej scenie chyba bardziej niż powinienem...), przez kultowe robale, aż do Statuy Wolności i motywu z szafką. Ale te kilka jaskółek wiosny nie czyni, i choć tragedii nie było, liczyłem na więcej. Mimo wszystko jest jednak skończona ilość sposobów, w jaki można uratować planetę. 

Wniosek: Film miał momenty, ale ogólnie jest nudny.


<<< Sprawdź kolejność oglądania serii "Men in Black"! >>>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Jest Kultowo! , Blogger