kwietnia 21, 2014

"Oblivion" ("Niepamięć")

O czym to jest: Technik nadzoruje Ziemię zniszczoną przez atak kosmitów.

niepamięć recenzja filmu cruise

Recenzja filmu:

Wydawałoby się, że w temacie kosmitów atakujących Ziemię widzieliśmy już wszystko. Ruiny miast, niedobitki ludzkości walczące o przetrwanie, rabowanie surowców naturalnych... Było, było i jeszcze raz było. Jakim więc cudem wciąż pojawiają się takie filmy jak "Oblivion", które nie tylko potrafią zaskoczyć, ale jednocześnie wbić w fotel? Nie wiem, ale to jest właśnie piękno science fiction!

Rzadko się zdarza, by film tak mocno wizualnie wrył mi się w pamięć, że po wielu miesiącach od pierwszego obejrzenia wciąż mam przed oczami niemal każdy kadr. "Oblivion" można (jak większości produkcji SF) wiele zarzucić pod względem fabularnym - że naiwny, że miałki, że mało odkrywczy... Ale pod żadnym pozorem nie można napisać, że jest źle zrobiony. Ten film to wizualne arcydzieło i nie mam tu na myśli jedynie wysokiej jakości efektów specjalnych. Zaprojektowanie świata, techniki przyszłości (zwłaszcza pojazdu latającego, jako żywo przypominającego helikoptery z czasów Wojny Koreańskiej), falloutowych krajobrazów... To się po prostu w głowie nie mieści! Dodajmy do tego równie powalające udźwiękowienie - tak dobrych dźwięków w kinie nie pamiętam od czasów "Wojny Światów". Wszystko to jest podkreślone przez wręcz obłędną ścieżkę dźwiękową autorstwa M83, której słucha się jak osobnej płyty. Po prostu perfekcja.

No dobra, może i fabuła idzie po linii prostej, ale naprawdę trzyma się kupy (takich zwrotów akcji naprawdę się nie spodziewałem, a jestem przecież weteranem takiego kina). Tom Cruise jest oczywiście sobą, ale nie każdy aktor potrafi być kimś innym, trudno, ten typ tak ma. Ale za to Jaimie Lannister z "Gry o Tron" jest falloutowym snajperem i to już jest coś! Świetne widowisko, wprawdzie pod koniec jak wypisz-wymaluj "Dzień Niepodległości", ale co tam. W końcu to kosmici, nie? Ach, żeby wszystkie filmy były tak dobrze zrobione... To po prostu TRZEBA zobaczyć!

Wniosek: Wizualne arcydzieło. Uczta dla oka i ucha.


1 komentarz:

  1. W sumie się zgadzam z recenzją: W dziedzinie graficznej film jest bardzo udany (styl "jaka piękna katastrofa" + fajowe, futurystyczne gadżety). Fabuła miała fajny zwrot akcji w stylu Phillipa K. Dicka (w sumie znawca tematu mógł się go domyśleć :P ). Jednak denerwowało mnie, że większość bohaterów była do bólu ogranymi kliszami, zwłaszcza Tom C. grający postać Toma C. i Morgan F. grający postać Morgana F. Po prostu pójście na łatwiznę.

    I tak było miło obejrzeć, bo zawsze fajnie pójść do kina na SF.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger