kwietnia 06, 2014

"Strike Back" ("Kontra")

O czym to jest: Brytyjscy komandosi zabijają złych ludzi.

kontra serial recenzja stapleton winchester armitage

Recenzja serialu:

Pewnego razu żona powiedziała mi, że trafiła na ciekawy serial o przygodach najemników wykonujących misje w różnych częściach świata. Na początku krzyknąłem w rozpaczy, że nakręcono nową wersję tego przerażająco złego serialu "Baza Pensacola", który w swoim czasie leciał bodajże na Polsacie. Mimo wszystko postanowiłem zaryzykować... i tak trafiłem na prawdopodobnie najbardziej epicki, rozwalający głowę i totalnie miażdżący widza serial, dorównujący kultem "Niezniszczalnym" i starej generacji kina herosów lat 80. Przed państwem: "Strike Back"!

Mówiąc o tym serialu mam na myśli tak naprawdę dwie (a obecnie trzy) produkcje. Pierwszy sezon został nakręcony przez Brytyjczyków i ma mocno odmienny charakter od pozostałych. Na początku głównym bohaterem jest Richard Armitage, czyli Thorin z "Hobbita", w roli brytyjskiego komandosa zamienionego mimowolnie w szpiega i tajnego agenta. Wspomniany Thorin biega sobie po świecie, mając za szefa wiecznie spłakanego Ricka Grimesa z "The Walking Dead". Jest w tym sporo strzelania i epickiej akcji, ale mimo wszystko fabuła koncentruje się na akcjach w stylu ucieczki z więzienia, ratowania zakładników etc. Czyli więcej w tym kina szpiegowskiego niż sensacyjnego... Nie jest to złe, ale też nie wybija się ponad inne produkcje tego typu. Typowa solidna brytyjska produkcja, ot co.

Od drugiego sezonu serial przejęli Amerykanie, wymieniając praktycznie całą obsadę. I o mamo, co to się zaczęło dziać! Zamiast Armitage'a dostaliśmy dwóch herosów - Sullivana Stapletona (Temistoklesa z sequela "300") i Philipa Winchestera, którzy mogą z powodzeniem stanąć w jednym szeregu ze Stallone'm, Schwarzeneggerem czy Willisem. I tak oto zaczęła się prawdziwa jazda bez trzymanki. Panowie jako brytyjscy agenci oddziału MI6 chodzą po ekranie, strzelają, biegają, wysadzają w powietrze, patroszą, zarzynają, duszą, topią, zakłuwają, torturują, zaliczają laski i zadają śmierć wszelkiego rodzaju złym typom, jakie zna współczesne kino. Ponieważ każdy odcinek dzieje się w innym regionie świata, walczą z talibami, Arabami, Rosjanami, Albańczykami, Czeczenami, Koreańczykami, afrykańskimi watażkami, komunistami, jakuzą, białymi najemnikami etc. Trup ściele się tak gęsto, że czasami fabuła gubi się w powodzi ołowiu na ekranie, ale to nie szkodzi! Jeśli szukacie serialu, gdzie dwóch mięśniaków z bezczelnymi uśmiechami bezkarnie zarzyna dziesiątki złych typów, to trafiliście w dobre miejsce. Sposób prowadzenia kamery, choreografia walk, efekty i scenografia - mistrzostwo, którego nie powstydziłyby się najlepsze produkcje sensacyjne z dawnych lat. Ot po prostu "Niezniszczalni" zamienieni w serial. Chyba nie może być lepszej rekomendacji.

"Strike Back" oryginalnie zakończono w 2015 roku wraz z piątym sezonem (lub czwartym - zależy czy się liczy pierwsze odcinki z Armitagem). I nagle nieoczekiwanie wznowiono produkcję w 2017 roku, ponownie wymieniając całą ekipę bohaterów. Stapletona i Winchestera zastąpiła grupa aktorów klasy B, a konkretnie dwóch kolesi i dwie dziewczyny, których nazwiska absolutnie nic mi nie mówią (tylko jedna z nich zagrała poboczną postać w "Grze o Tron"). Niestety poziom serialu spadł w ten sposób z bardzo dobrego do zaledwie przeciętnego poziomu. Choreografia, fabuła, akcja, scenografia - to już niestety nie to samo. Dlatego odpuszczę sobie dalsze oglądanie, ale pewnego dnia z miłą chęcią wrócę do pierwszych pięciu sezonów. Warto!

Wniosek: Rewelacja! Świetny kawałek telewizji!


3 komentarze:

  1. Ten serial jest przekozacki! Pierwszy sezon był ok, nawet troszkę się nudziłam, ale nie potrafiłam się z nim rozstać i obejrzałam do końca. Po chyba dwóch latach kolega mi jęczał i jojczył. Dla świętego spokoju dałam się namówić... kurde to jest tak zajebiste, ze jest bardziej zajebiste od zajebistości :D Jedno co mi nie pasuje to fakt połączenia jednego z nich z jedna panią. Nie no ja Cię proszę. Laska fajna, mądra i została zaślepiona przez takiego kogoś? W sumie nie wiem czy przypadkiem nie przemawia przeze mnie zazdrość :D Nie no, serial jest kozacki, złamał system, pokonał coś tam... nie wiem jak się teraz mówi na genialnie zrobiony odmrażacz. Nie wiem czy wiesz, ale podobno serial jest oparty na pamiętnikach jednego komandosa.Piszę podobno, bo nie wierzę... no ale z drugiej strony jest "oparty", więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że namiastkę wykorzystali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle oparty na pamiętnikach, ile 1 sezon jest oparty na książce Chrisa Ryana - faktycznie byłego komandosa SAS, który przebranżowił się na pisarza powieści sensacyjnych.

      Usuń
  2. Ponoć pierwszy sezon jest najbliższy temu czym zajmują się SASowcy w rzeczywistości. A jeśli chodzi o dobór problemów i "wrogów" poszczególnych odcinków to jest to po raz kolejny odgrzewanie tych samych problemów, eksploatowanych w szpiegowskich serialach/filmach np. brytyjskich. Niemniej ogląda się ten serial cudnie!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger