stycznia 04, 2017

"Ip Man"

O czym to jest: Prawdziwa historia chińskiego mistrza kung fu, Ip Mana.

ip man film recenzja donnie yen

Recenzja filmu:

Trafiłem na ten film po raz pierwszy lata temu w telewizji, zupełnie przypadkiem. Obejrzawszy zaledwie kwadrans gdzieś ze środka od razu byłem pewien, że to dobre kino. Nie jestem jakimś wielkim fanem produkcji kung fu, ale "Ip Man" ma w sobie coś magicznego. Tym bardziej, że to prawdziwa historia!

Ip Man (albo też Yip Man, zależy od pisowni) był chińskim mistrzem wushu, urodzonym pod koniec XIX wieku. Stworzył styl walki znany jako Wing Chun, który możecie obecnie obserwować w większości amerykańskich czy chińskich filmów o tematyce kung fu. Burzliwie życie Ip Mana postawiło go najpierw naprzeciw cesarskiej Japonii, a następnie komunistycznych Chin, by w końcu zaprowadzić do Hong Kongu. Ip Man był mistrzem i nauczycielem legendarnego Bruce'a Lee, powszechnie uważanego za najlepszego aktora kung fu w historii kina. Nic więc dziwnego, że w końcu sam wielki mistrz doczekał się filmu, a w zasadzie całej trylogii o swoim życiu (a to ponoć jeszcze nie koniec).

"Ip Man" okazał się trampoliną do międzynarodowej kariery Donniego Yena, bardzo sympatycznego aktora z Hong Kongu, i zaprowadził go nawet do obsady "Rogue One", gdzie również zagrał wielkiego wojownika. Pierwsza część "Ip Mana" opowiada o czasach zmierzchu Republiki Chińskiej, a także inwazji Japonii w 1937 roku i jej konsekwencjach dla ludności Chin. Akcja dzieje się w w mieście Foshan, a widzowie mają okazję obserwować, jak to niegdyś kwitnące centrum kultury i szkół walki zmieniło się w ponure, podbite przez Japończyków siedlisko nędzy i rozpaczy. W tym piekle wojny tylko Ip Man zachował stoicki spokój i ani razu nie zdradził swoich ideałów. Donnie Yen wykonał kawał dobrej roboty, wiarygodnie ilustrując tytułowego bohatera jako ostatniego przedstawiciela kasty wielkich mistrzów kung fu. Aż oczu nie można oderwać!

"Ip Man" spodoba się zarówno fanom filmów kung fu, jak i produkcji wojennych oraz kostiumowych. Mimo że finał filmu miał miejsce w przededniu II wojny światowej, z powodzeniem można go doliczyć do nurtu produkcji o tej tematyce. Warto wiedzieć, co takiego Japończycy robili z Chińczykami w tych strasznych czasach i jak to się dzieje, że ludzka siła ducha zawsze pozwala przetrwać nawet najgorsze piekło. Polecam.

Wniosek: Niezłe zarówno jak na film kung fu, jak i film historyczny.


<<< Sprawdź kolejność oglądania serii "Ip Man"! >>>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger