lutego 16, 2017

"The Founder" ("McImperium")

O czym to jest: Prawdziwa historia powstania imperium McDonalds'a.


Michael Keaton to marka sama w sobie. Odkąd zawojował świat w „Birdmanie”, z zapartym tchem śledzę każdą jego rolę. To wybitny artysta z unikalną zdolnością zawłaszczania ekranu całym sobą. Tak też uczynił w filmie „The Founder”, kapitalistycznej i bardzo pouczającej historii o korzeniach fast foodowego imperium McDonald’s. 

Mogę się założyć, że większość mieszkańców tzw. zachodniego świata przynajmniej raz w życiu jadła w McDonald’s. A jeśli nie, to chociaż w którejś z konkurencyjnych sieci – KFC, Burger Kingu etc. „The Founder” opowiada historię powstania nie tylko samej marki McDonald’s, ale też przemysłu fast foodowego jako takiego. Zaczęło się od dwóch braci Dicka i Maca McDonaldów, którzy w Kalifornii w 1948 roku opracowali system taśmowej produkcji i wydawania jedzenia, odnosząc przy tym piorunujący sukces. Ale być może świat nigdy by o nich nie usłyszał, gdyby nie Ray Kroc, podstarzały akwizytor i sprzedawca mikserów, który w 1954 roku namówił braci do tego, by mianowali go franczyzobiorcą. Wyglądało to tak: Ray w imieniu braci zakładał kolejne restauracje (klony oryginału), dzieląc się procentem zysków. Jednak jak to w wielkim biznesie bywa, tam gdzie w grę wchodzą wielkie pieniądze, nie ma miejsca na moralność oraz sentymenty. 

„The Founder” to taki „Wilk z Wall Street”, tyle że bez bluzgów i seksu. W tym wypadku wilkiem okazał się Ray Kroc, który uporem, sprytem i bezwzględnością przejął kontrolę nad marką McDonald’s. Jak to zrobił? To już musicie zobaczyć sami, a zaręczam że warto. Michael Keaton idealnie odwzorował prawdziwego Kroca, wliczając w to akcent i mimikę twarzy (obejrzyjcie sobie na YouTube i sami porównajcie). Prawdziwy aktorski kunszt! Drugą wielką korzyścią jest doskonałe odwzorowanie epoki lat 50. Miałem rację mówiąc, że era lat 50. oraz 60. cieszy się w Hollywood coraz większą popularnością (przecież dopiero co w kinach widzieliśmy świetną „Jackie”). Nie narzekam, bo retro zawsze dobrze wygląda na ekranie (elegancja i opływowe kształty – to klucz do sukcesu). A gdy filmy same w sobie są dobre, to korzystam podwójnie! 

Bardzo jestem ciekaw, czy firma McDonald’s zorganizowała swoim pracownikom grupowe wyjścia na ten film. Wcale bym się nie zdziwił, bo wbrew temu co można sądzić, jest to bardzo zrównoważona opowieść. „The Founder” udowadnia, że w świecie kapitalizmu nie da się zbudować światowego imperium grając zgodnie z zasadami. Czy to czyni Raya Kroca diabłem w ludzkiej skórze? Niekoniecznie. Jak przystało na biznesmana, aby przetrwać zrobił to co musiał. A bracia McDonald? Cóż, gdy trwa wojna, zawsze są ofiary. Zwłaszcza wśród tych, którzy nie mają woli walki.

Wniosek: Bardzo dobre i jednocześnie pouczające kino.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger