lipca 22, 2018

"Mission: Impossible"

O czym to jest: Szpieg Ethan Hunt próbuje wykraść listę tajnych agentów.

mi1 film recenzja tom cruise

Recenzja filmu:

Przed kinową premierą szóstej części cyklu "Mission: Impossible", czyli "Fallout", postanowiłem nadrobić zbiorczo wszystkie poprzednie. Pierwszą część oglądałem wielokrotnie na wideo jako dzieciak i pamiętam, że żywiłem do niej dość ciepłe uczucia. Niestety w tym przypadku sentymentalna powrót do przeszłości okazała się, delikatnie mówiąc, rozczarowująca.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni. W przypadku "Mission: Impossible" jaskółką jest oczywiście kultowa scena z Tomem Cruisem opuszczającym się na linach do tajnego komputera w samym sercu centrali CIA. I przyznaję, że akrobatyczne wyczyny Cruise'a jak zawsze wyglądają imponująco i nawet dziś budzą wielkie uznanie widza. Szkoda tylko, że cała reszta filmu jest po prostu... nudna. Zdaję sobie sprawę, że być może po prostu nie odpowiada mi ten typ kina - wszak tak samo wynudziłem się na "Tożsamości Bourne'a", również uważanej za klasykę szpiegowskich produkcji. Chyba największym problemem "Mission: Impossible" jest zbyt wolne tempo. Jedni uznają to za dowód klimatu, drudzy zaś za dowód na nieudolność reżysera (i co z tego, że w tym wypadku był nim legendarny Brian De Palma - mówiąc szczerze, nie przepadam za jego stylem). Tak po prawdzie to nie licząc wspomnianej sceny z linami oraz końcowej rozwałki na dachu pociągu TGV (bardzo efektownej, to fakt), niewiele dzieje się na ekranie. A szkoda, bo obsada klasy Tom Cruise, Jon Voigh, Jean Reno i Ving Rhames zasługiwała na więcej.

Niemniej przyznam temu filmowi kilka plusów. Tom Cruise jak zawsze jest dobry i bezczelnie zawadiacki (co ciekawe nie stracił tego uroku wraz z wiekiem). Miło było popatrzeć na ciekawe zakątki Pragi, tym ciekawsze, jeśli widziało się je na żywo. Poza tym stricte "bondowe" gadżety jak sztuczne twarze, samoniszczące się taśmy czy wybuchowe gumy do żucia zawsze bawią. Podsumowując to wszystko nie uważam "Mission: Impossible" za kiepski film. Nie wątpię, że w 1996 roku prezentował się znakomicie. Tyle tylko, że nie przetrwał próby czasu.

Wniosek: Mimo jednej kultowej sceny cała reszta najwyżej przeciętna.


<<< Sprawdź kolejność serii "Mission: Impossible"! >>>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger