"Greyhound" ("Misja Greyhound")

O czym to jest: Amerykański niszczyciel ochrania konwój na Atlantyku w czasie II wojny światowej.

misja greyhound tom hanks film uboot apple tv recenzja

Recenzja filmu:

Takich filmów już się nie robi! Śmiem twierdzić, że ostatni raz naprawdę dobry film klasy "Greyhound" opowiadający o pojedynku niszczyciela z okrętem podwodnym widzieliśmy w 1957 roku (mam na myśli słynny "Podwodny Wróg" z Robertem Mitchumem i Curtem Jurgensem). Oczywiście w międzyczasie pojawiło się trochę dobrych produkcji z U-bootami w tle - tu wymienię oczywiście kultowe "Das Boot" i "U-571" - ale dawno już Hollywood nie zaprezentowało nam solidnego, marynistycznego kina wojennego, gdzie białe jest białe, a czarne jest czarne, bez żadnych odcieni szarości.

Tom Hanks ponownie powrócił na front II wojny światowej tym razem w roli podstarzałego kapitana niszczyciela, który otrzymał swoje pierwsze dowództwo tylko dlatego, że marynarce nie udało się znaleźć nikogo lepszego. Ale nie martwcie się, bo to dalej Tom Hanks, czyli można być pewnym, że tanio skóry nie sprzeda! "Greyhound" został nakręcony jako film kinowy, jednak z powodu pandemii koronawirusa finalnie wylądował na serwisie Apple TV, który ostatnio ma coraz bogatszą i ciekawszą ofertę, uważnie przykuwając tym moją uwagę. Muszę przyznać, że od dawna tak dobrze nie bawiłem się przed ekranem! Tempo filmu było tak imponujące, że gdy nadeszły napisy końcowe miałem wrażenie że minęło parę godzin, a to wszystko zmieściło się w zaledwie 90 minutach! Uwielbiam produkcje które nie rozwlekają fabuły do granic tolerancji, tylko treściwie i sprawie pokazują wszystko co trzeba. W tym wypadku doskonale widzieliśmy co się dzieje na ekranie, gdzie są poszczególne okręty i czemu Tom Hanks robi to co robi. Mój uśmiech wzbudziło też diaboliczne przedstawienie U-bootów jako piekielnych stworzeń z dna oceanu - a dźwięk jakie wydawały przy wynurzeniu do złudzenia przypominał kaiju z "Pacific Rim". Nie było żadnych wątpliwości, że są to "źli goście", których należy potraktować bombami głębinowymi! Tak jak to już parę razy stwierdzałem, zabijanie nazistów zawsze jest na plus!

Dam "Greyhound" ocenę bardzo dobrą, a nie celującą, ze względu na parę niedociągnięć - przede wszystkim to, że z jakiegoś powodu główny u-boot wziął sobie na cel zatopienie niszczyciela z Tomem Hanksem. W rzeczywistości w czasie bitwy o Atlantyk U-booty polowały na tłuste transportowce, a w przypadku namierzenia przez okręty osłony, chowały się w głębinach lub uciekały. Podjęcie walki 1:1 z niszczycielem miałoby miejsce wyłącznie w skrajnej sytuacji - zwłaszcza że standardowy U-boot typu VII miał na pokładzie zaledwie czternaście torped i nie marnowałby ich na jeden smutny niszczyciel. Wątpię też, by Niemcy stosowali metodę wojny psychologicznej i zasypywali Amerykanów złowieszczymi komunikatami radiowymi o tym, jak to na nich polują. Ale mimo tych wad nie ma co się obrażać, bo "Greyhound" to nadal znakomite kino, które z pewnością dołączy do mojej kolekcji wojennych klasyków.

Wniosek: Znakomite kino wojenne i marynistyczne. Przykuwa do ekranu!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Jest Kultowo! , Blogger