"Tiger King: Murder, Mayhem and Madness" ("Król Tygrysów")

O czym to jest: Absolutnie niewiarygodna, psychodeliczna, przerażająca, histerycznie śmieszna i w 100% prawdziwa opowieść o prywatnych hodowlach tygrysów w USA.

król tygrysów serial dokument netflix joe exotic

Recenzja miniserialu:

W ramach nadrabiania hitów czasów pandemii nie mogłem pominąć serialu dokumentalnego "Tiger King", który kilka miesięcy temu zaszokował świat swoją nieprzewidywalnością, porażającą szczerością i psychodelicznym absurdem który - gdyby powstał jako dzieło fikcji - z pewnością zostałby odrzucony przez producentów z Hollywood jako zbyt niewiarygodny. A jednak prawdą jest to co mówią: życie pisze najlepsze scenariusze. Gwarantuję, że "Tiger King" nie pozostawi nikogo obojętnym, przykuwając widza do ekranu niczym oscarowy dreszczowiec.

Zacznijmy od tego, że USA to kraj ogromnych kontrastów. To pół kontynentu zamieszkałe przez kilkaset milionów ludzi, wśród nich zarówno tak bogatych by budować prywatne rakiety i latać w kosmos, jak i biednych niczym w upadłych państwach Afryki. Pośrodku tych dwóch skrajności plasuje się morze geniuszy, idiotów, biznesmenów, herosów, przestępców i zwykłych świrów. Czasem skumulowanych w jednej osobie. Joe Exotic, główny bohater serialu, zaczyna swoją opowieść jako właściciel prywatnej hodowli tygrysów (i innych egzotycznych zwierząt), którą udostępnia turystom (za sowitą opłatą rzecz jasna). Jak to możliwe że prawo zezwala, by jeden człowiek trzymał setki drapieżnych i śmiertelnie niebezpiecznych kotów? Skąd je bierze i co z nimi robi? Kto mu pomaga i dlaczego? I w końcu - dokąd zaprowadzi go ta ścieżka? Tego wszystkiego dowiecie się z serialu, a ja mogę obiecać, że będzie to wiedza którą aż trudno przyswoić. Jednak to niczym nieupiększona, naga, kłująca w oczy prawda. 

"Tiger King" pokazuje tą stronę USA, o której tylko słyszymy, ale rzadko mamy okazję ją zobaczyć. Krainę w której szaleństwo, narkotyki, broń, telewizja, religijny fanatyzm, szemrane dolary i kapitalistyczny wyzysk są na wyciągnięcie ręki. Tematyka hodowli tygrysów jest tu tylko jednym z elementów dopełniających obraz prawdziwego piekła na ziemi. Serial robi fantastyczną robotę otwierając oczy tym, którzy o amerykańskiej prowincji tylko słyszeli. To czy Joe Exotic i jego dokonania czynią zeń ofiarę systemu czy bezwzględnego kata jest w zasadzie nie do ustalenia. Takich ludzi nie da się zaszufladkować prostą definicją (zresztą - tak naprawdę mało kogo się da). Wam jako widzom pozostaje to zobaczyć na własne oczy i ze szczęką na podłodze przekonać się, jak pożoga szaleństwa gorzeje wszędzie wokół nas.

Swoją drogą: jeśli śledziliście ostatnio medialne przygody pewnego szaleńca z Polski i jego pumy to wiecie, że takie obrazki jak w "Tiger King" mogą się zdarzyć wszędzie. Nieco przerażające, prawda?

Wniosek: Przerażająco szczere odbicie ciemnej strony duszy Stanów Zjednoczonych.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Jest Kultowo! , Blogger