września 15, 2015

"The Tudors" ("Dynastia Tudorów")

O czym to jest: Burzliwy i kochliwy żywot Henryka VIII.

dynastia tudorów serial recenzja plakat

Recenzja serialu:

O "Tudorach" słyszałem same pozytywne opinie. Że to serial fantastycznie zrobiony, z wartką fabułą, znakomicie zagrany i z przepięknymi kostiumami. I rzeczywiście trzeba przyznać, że "Dynastia Tudorów" przetarła szlak takim wielkim produkcjom jak "Rodzina Borgiów", "Wikingowie" czy w końcu "Gra o Tron". Jest to dzieło o wielkiej skali, które w roku 2007 wyniosło telewizję na nowy poziom. Ale muszę też ze smutkiem stwierdzić, że po odrzuceniu całej tej otoczki, serial sam w sobie jest po prostu słaby.

Wytrzymałem tylko kilka pierwszych odcinków, po czym skapitulowałem. Niestety nie ma tu nic, co pozwalałoby przykuć uwagę widza na dłużej. Fabuła składa się z obrażonej miny młodego Henryka VIII zachowującego się jak ostatni osioł i jego rozlicznych miłostek. Wszelkie "spiski" są płytkie i przewidywalne, gra aktorska poprawna, lecz wcale nie wybitna, a i kostiumy (choć ładne) nie tak realne, jak być powinny. A już szczytem wszystkiego jest król Anglii w roli "luzaka", za nic mający konwenanse i zwyczaje dworskie. Oczywiście królowi wolno było więcej, ale jestem się w stanie założyć, że angielski władca nigdy publicznie nie pozwoliłby się zobaczyć bez korony na głowie. W końcu to ona podkreślała jego majestat! Tymczasem tutaj Henryk VIII zakłada ją od niechcenia i chyba tylko wtedy, gdy mu każą.

Wierzę, że ten serial ma swoje grono wielbicieli i jestem w stanie zrozumieć dlaczego. Ale mnie ta historia nie porwała, chyba dlatego że na pałacowo-łóżkowe intrygi jestem już po prostu za stary. A i kostiumowe porno na ekranie, w 2007 zapewne nowatorskie, w 2015 roku jest już po prostu passé. W końcu ileż można to oglądać? 

No i na sam koniec dodajmy, że twórcy "Tudorów" zapomnieli o najważniejszej rzeczy dotyczącej obsadzania antybohatera w roli głównej. Taka postać musi być zła, ale jednocześnie wzbudzać naszą sympatię i nawet podziw. Z kolei Jonathan Rhys Meyers jest w roli Henryka VIII dokładnie takim, na jakiego wygląda. Czyli aroganckim, niesympatycznym burakiem. Nie mam ochoty spędzić wielu godzin przed ekranem w jego towarzystwie.

Wniosek: Strata czasu. Nie wnosi nic wartościowego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Jest Kultowo! , Blogger